Rząd wypisał atomowy czek in blanco. Czy Amerykanie nam pomogą?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 listopada 2022, 10:07
Niemiecka elektrownia atomowa Isar 2
<p>Elektrownia atomowa</p>/Shutterstock
Elektrownia atomowa ma być jedną z największych inwestycji w historii Polski, wartą 100 mld zł. Niestety wciąż nie wiadomo, skąd je weźmiemy i czy Amerykanie nam pomogą.

W chwili, gdy pisaliśmy ten tekst, uchwały Rady Ministrów o wyborze amerykańskiego Westinghouse jako partnera do budowy elektrowni jądrowej nie było jeszcze w Monitorze Polskim. Ale sądząc po komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu oraz po konferencji prasowej nie spodziewamy się, aby sama uchwała obfitowała w szczegóły.

Rząd wypisał atomowy czek in blanco

Co wiadomo? Rząd wybrał amerykańską spółkę Westinghouse (notabene należącą do Kanadyjczyków) i jego flagowy produkt – reaktor AP 1000 działający już w Chinach. Kończy się też wreszcie budowa dwóch AP 1000 w elektrowni w Vogtle w USA. Trwała 11 lat zamiast 5, a budżet wzrósł z 14 do 30 mld dol.

Amerykanie wybudują pierwszą elektrownię złożoną z trzech reaktorów, prawdopodobnie w rejonie Kopalino-Lubiatowo, choć komunikat CIR wspomina enigmatycznie o „północy Polski”. Elektrownia ma być gotowa w 2034 r. i kosztować 20 mld dol.

Oprócz tego PGE, ZE PAK i koreański KHNP podpisały list intencyjny w sprawie budowy drugiej elektrowni jądrowej, nazywanej przez premiera Morawieckiego prywatną. Elektrownia powstałaby na działkach ZE PAK. Premier dodał, że rząd jest na nią otwarty.

Przypomnijmy, że w poniedziałek podpisano list intencyjny w sprawie polsko-koreańskiej współpracy atomowej. Wieści o wizycie wicepremiera Jacka Sasina w Seulu wywołały nerwowe reakcje Amerykanów, którzy zaczęli naciskać na polski rząd aby szybciej ogłosił decyzję o wyborze Westinghouse i wystąpili z pozwem przeciw KHNP.

I to w zasadzie koniec konkretów. Reszta ciągle obraca się w sferze obietnic i negocjacji. Spróbujmy podsumować zatem czego nie wiemy, a powinniśmy już wiedzieć.

Wybraliśmy, ale jak?

Przede wszystkim społeczeństwu należy się informacja według jakiej procedury wybrano zwycięzcę. Rząd miał prawo nie organizować publicznego przetargu, a naszym zdaniem możliwość, że Bruksela zakwestionuje wybór nie jest wcale duża, bo Komisja Europejska ma dziś inne problemy. Ale poznanie sposobu, w jaki podjęto tę decyzję jest ważny, bo bez tego nie dowiemy się czy można było wynegocjować lepsze warunki.

Kto i jak za to zapłaci? Czy wiara przekłada się na pieniądze? Czy polskie firmy mają szansę zarobić przy okazji budowy elektrowni atomowej? O tym w dalszej części tego artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj