Tusk: Będziemy bronić Turowa, ale nie kosztem ludzi po stronie czeskiej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 października 2024, 08:49
[aktualizacja 10 października 2024, 08:48]
Donald Tusk, Petr Fiala
Tusk o Turowie: Będziemy bronić elektrowni, ale nie kosztem ludzi po stronie czeskiej. Na zdj. Donald Tusk i Petr Fiala/PAP
Premier Donald Tusk w czasie środowych rozmów z czeskim rządem powiedział, że Polska będzie bronić Turowa, ale nie kosztem środowiskowym ludzi mieszkających po czeskiej stronie. Premier dodał, że Polska Grupa Energetyczna przekaże Czechom "kompletną informację" w tej kwestii.

Polsko-czeskie konsultacje

W środę w Pradze odbyły się polsko-czeskie konsultacje międzyrządowe pod przewodnictwem premierów: Donalda Tuska i Petra Fiali. Podczas wspólnej konferencji prasowej szefowie rządów pytani byli o sprawę elektrowni Turów.

Premier Czech powiedział, że podczas spotkania uzgodniono, iż Polska przekaże dane dotyczące Turowa, o które Czechy wystąpiły już wcześniej. Premier Tusk potwierdził, że komplet informacji stronie czeskiej w najbliższym czasie przekazać ma PGE.

Sprawa "nieporozumień i niepotrzebnej polityczności"

Kwestię Turowa Tusk nazwał sprawą "nieporozumień i niepotrzebnej polityczności".

Oświadczył, że Polska będzie bronić Turowa, bo "to jest nasze źródło energii". Zapewnił jednak, że nie może odbywać się to kosztem środowiskowym ludzi mieszkających po czeskiej stronie.

Premier Fiala powiedział, że problem w "fundamentalnych kwestiach" udało się rozwiązać na początku jego kadencji, kiedy to podpisano w tej sprawie porozumienie - zgodnie z umową strona polska ukończyła m.in. barierę wód podziemnych, która powinna zapobiec dalszemu odpływowi z terytorium Czech.

Elektrownia cieplna Turów

Węglowa elektrownia cieplna Turów znajduje się w Bogatyni, na styku granic Polski, Czech i Niemiec.

Polsko-czeskie rozmowy dotyczące kopalni węgla brunatnego Turów rozpoczęły się w czerwcu 2021 r. po tym, gdy strona czeska wniosła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę przeciwko Polsce w sprawie rozbudowy kopalni. Jednocześnie Praga domagała się wstrzymania wydobycia w kopalni, jako tzw. środka tymczasowego. Strona czeska wnosiła, że rozbudowa kopalni zagraża dostępowi mieszkańców czeskiego Liberca do wody; skarżyć mieli się oni także na hałas i pył związany z działalnością kopalni.

Kary od TSUE

20 września 2021 r. TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni. Polski rząd odmówił wówczas płacenia kary.

KE zdecydowała się więc na potrącenie długu z różnych środków przysługujących Polsce z UE w pięciu transzach. Łącznie za okres od 20 września 2021 r. do 3 lutego 2022 r. ściągnięto na poczet kar 68,5 mln euro.

Ówczesny rząd PiS uważał, że zawarcie ugody, w ramach której Czesi w lutym 2022 r. wycofali skargę z TSUE, sprawiło, że skutki finansowe środków zarządzonych przez Trybunał powinny ustać z mocą wsteczną. Potrącanie tych kar było więc, w ocenie ówczesnych władz, niezgodne z prawem, co podkreślono w skardze do TSUE.

Trybunał z końcem maja br. odrzucił taką argumentację. Uznał, że wycofanie skargi przez Czechy i wykreślenie sprawy z rejestru TSUE nie zwolniło Polski z obowiązku uregulowania kwoty należnej z tytułu kary. "W przeciwnym wypadku nie zostałby osiągnięty cel tej kary, polegający na zapewnieniu skutecznego stosowania prawa Unii, nierozerwalnie związanego z wartością państwa prawa" - podkreślili sędziowie w wyroku. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj