Gdy mowa o współczesnych wyzwaniach gospodarczych, oprócz przezwyciężenia pandemii myślimy przede wszystkim o przestawieniu energetyki na zielone tory czy cyfryzacji. Rozwój obu związany jest z miedzią. To strategiczny surowiec. Bez niego nie da się osiągnąć planowanej przez Komisję Europejską neutralności klimatycznej do 2050 r. Z miedzi korzystają wszystkie najszybciej rozwijające się firmy z branży technologicznej, tak jak praktycznie wszyscy producenci bezemisyjnych źródeł energii.

Dlaczego? Pomimo rezygnacji z konwencjonalnych źródeł opartych na paliwach kopalnych, takich jak węgiel czy ropa naftowa, wciąż niezbędne będzie zagwarantowanie dobrego przewodzenia wytworzonej energii i ciepła. Za sprawą odejścia od tradycyjnych procesów spalania będzie rosło zapotrzebowanie na energię elektryczną, a coraz więcej urządzeń zasilanych jest prądem. To sprawia, że odpowiednie i wydajne okablowanie staje jeszcze ważniejsze niż wcześniej. A miedź niezmiennie pozostaje jednym z najlepszych przewodników, bez którego trudno wyobrazić sobie dostarczanie prądu do przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Wraz z wdrażaniem OZE miedź zmieni swoją rolę, ale zapotrzebowanie na nią może tylko wzrosnąć. Przykładowo, w prawidłowym działaniu morskiej energetyki wiatrowej niezbędne jest odpowiednie uzwojenie wirników, efektywne i bezpieczne okablowanie czy wykorzystanie miedzi w tworzeniu transformatorów i uziemień. Ze względu na konieczność jeszcze większego okablowania, szacuje się, że morskie wiatraki potrzebują nawet 15,3 t miedzi na jeden megawat – to blisko trzy razy więcej niż w przypadku turbin lądowych. Równie istotną role miedź odgrywa w fotowoltaice – jest jednym z materiałów wykorzystywanych w ogniwach i taśmach połączeniowych.

Od pomarańczowoczerwonego surowca uzależniony jest również dalszy rozwój technologii komunikacyjnych – korzystamy z niej każdego dnia używając kablowych łączy internetowych opartych o miedziane kable telefoniczne. Paradoksalnie mniej przewodów nie będzie jednak oznaczało redukcji zapotrzebowania na miedź i jej stopy – to część nie tylko smartfonów czy elementów komputerowych, w których jest istotnym składnikiem płytek drukowanych, ale też infrastruktury umożliwiającej przesył danych. Podobne zjawisko zauważalne jest w całym przemyśle – realizowana właśnie kolejna rewolucja technologiczna 4.0 i wchodząca w jej skład robotyzacja będzie wykorzystywać miedziane komponenty.

Bez miedzi nie można zaplanować także rozwoju elektromobilności – jest wykorzystywana w trzech głównych obszarach bezemisyjnego transportu: magazynowania energii, punktach ładowania i produkcji samych pojazdów.

Konstrukcja samochodu z silnikiem elektrycznym wymaga nawet cztery razy więcej miedzi niż auta z tradycyjnym napędem. A już dziś dzięki swojej wysokiej przewodności jest wykorzystywana w czujnikach ciśnienia temperatury czy prędkości, ABS-ie czy systemach wspomagania jazdy. Z kolei miedziowo-niklowe przewody hamulcowe czy miedziane elementy skrzyni biegów, dzięki swojej trwałości są wykorzystywane przez najdroższe koncerny motoryzacyjne.

Według szacunków Międzynarodowego Stowarzyszenia Miedzi (International Copper Association) d 2030 r. nawet 250 tys. ton miedzi będzie wykorzystywane na cele tworzenia silników elektrycznych. Uzależnione są od niej również akumulatory – najważniejsza i najdroższa część samochodu zasilanego prądem. Szacuje się, że przy produkcji baterii w przypadku każdej kilowatogodziny pojemności zużywa się 1,1-1,2 kg miedzi. To z kolei będzie skutkować zapotrzebowaniem na dodatkowe ok. 600 tys. ton miedzi. Przeciętny autobus elektryczny potrzebuje zatem ponad pół tony miedzi, a w przypadku w pełni elektrycznego pojazdu 75 kg. A liczba ta może się jeszcze zwiększyć wraz z rozwojem technologii.

Produkcja miedzi na świecie, Źródło: The World Copper Factbook 2020, International Copper Study Group / Materiały prasowe

Wykorzystanie miedzi w akumulatorach jest zresztą kluczowe dla magazynowania energii z OZE – tylko wtedy będą mogły one przynajmniej częściowo uniezależnić się od wahań pogodowych – wynikających z braku porywistego wiatru czy mniejszego nasłonecznienia.

Oprócz najnowszych zdobyczy techniki miedź od wieków jest nieprzerwanie wykorzystywana przez budownictwo. Tradycyjnie ma swój udział w elementach konstrukcyjnych budynków, hydraulice czy wystroju wnętrz. Nieprzerwanie jest też wykorzystywana w przedmiotach codziennego użytku ze względu na przeciwdrobnoustrojowe właściwości. Współcześnie rury miedziane są ważną częścią instalacji klimatyzacyjnych, których w obliczu postępujących zmian klimatycznych będziemy potrzebowali coraz więcej. W budownictwie rośnie też popyt na szkło, a urządzenia, które je produkują również wykorzystują miedź.

Dziś, dzięki swoim zasobom Polska ma szansę wziąć czynny udział w zachodzących przemianach technologicznych. Zwłaszcza, że już teraz jesteśmy jednym z miedziowych potentatów. Jak podaje Państwowy Instytut Geologiczny na terytorium naszego kraju łączne zasoby bilansowe złóż miedzi wynoszą 563,2 mln ton rudy o zawartości 8,1 mln ton miedzi, co czyni Polskę europejskim liderem.

Produkcja miedzi - top 20 państw. Źródło: The World Copper Factbook 2020, International Copper Study Group / Materiały prasowe

Z kolei łączne zasoby eksploatacyjne KGHM wynoszą 22,7 mln ton, co plasuje firmę na ósmym miejscu na świecie. Oprócz pracy na polskich złożach w kopalniach Lubin, Rudna i Polkowice-Sieroszowice, wydobycie i wzbogacanie miedzi przez dolnośląską spółkę odbywa się po drugiej stronie Atlantyku – spółka korzysta ze złóż w Chile (Sierra Gorda i Franke) oraz Stanach Zjednoczonych (Robinson, Carlota) i Kanadzie (Sudbury).

Obie Ameryki to zresztą miedziowe potęgi. Liderem rocznej produkcji pozostaje Chile w którym w ubiegłym roku wydobyto ok. 5,6 mln ton. Znajduje się tam największa odkrywkowa kopalnia rudy miedzi na świecie – Chuquicamata położona na północy kraju. Kolejne państwa wyraźnie ustępują liderowi – Peru z wynikiem 2,4 mln ton czy Stany Zjednoczone, które dostarczyły o ponad milion ton mniej. Na innych kontynentach prym wiodą Chiny (1,6 mln ton) i Demokratyczna Republika Konga (1,3 mln ton).

O tym, że miedziowy biznes się opłaca najlepiej świadczą wyniki KGHM. Zgodnie z ostatnim sprawozdaniem finansowym, pomimo COVID-19 i dołka w globalnych cenach miedzi, po trzech kwartałach spółka wypracowała 1,17 mld zł zysku netto. I choć to wynik słabszy niż w ubiegłym roku, to zachowania rynkowe dają nadzieję, że po pandemicznej recesji spółka będzie jeszcze bardziej dochodowa. Tradycyjnie, wraz ze wzrostem gospodarczym rośnie bowiem zapotrzebowanie na miedź, podobnie jak inne metale podstawowe.

Potwierdzają to najnowsze doniesienia. Za sprawą nadziei wywołanej oczekiwaniem na szczepionkę przeciwko COVID-19, jak i stopniowym odbudowywaniu popytu na Dalekim Wschodzie, ceny miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wzrosły do najwyższego od sześciu lat poziomu – w 3-miesięcznych kontraktach kosztowała 7360 dol. za tonę.