Prawdopodobnie w sierpniu stolica ogłosi przetarg na operatora płatności mobilnych, który będzie pośredniczył w pobieraniu opłat za parkowanie w centrum stolicy. Wynik może zadecydować o kształcie tego rynku na najbliższe kilka lat. Warszawski rynek jest szczególnie ważny dla działających w Polsce operatorów nie tylko dlatego, że jest największy, ale gra toczy się również o prestiż. Z danych Zarządu Dróg Miejskich wynika, że w ubiegłym roku przychody stolicy z płatnego parkowania przekroczyły 75 mln zł. Z tego 6,7 mln zł kierowcy zapłacili za pomocą telefonów komórkowych.

Dla porównania do kasy Poznania trafiło w ten sposób 1,5 mln zł. Większość miast pozwalających płacić za parkowanie za pomocą aplikacji mobilnych korzysta w tym zakresie z usług kilku dostawców. Dzięki temu, niezależnie jaką aplikację klient posiada, może w danym mieście zapłacić za parkowanie. Podobnie jest w Warszawie w przypadku opłat za przejazdy komunikacją miejską. Mobilnie bilet można kupić za pośrednictwem SkyCasha, mPaya oraz moBilet. Na opłaty za parkowa - nie wyłączność ma SkyCash.

Wygrał poprzedni przetarg, oferując bardzo niską stawkę – pobiera tylko ok. 0,5 proc. prowizji od opłat mobilnie wniesionych przez kierowców, mimo że zdaniem ekspertów ekonomicznie uzasadniona cena to 2–3 proc. Nasi rozmówcy twierdzą, że na dłuższą metę działanie pod kreską będzie musiało zakończyć się wprowadzeniem opłat za korzystanie z płatności mobilnych, co mogłoby zatrzymać rozwój tego obiecującego rynku.

>>> Czytaj też: Opłaty za parkowanie będą rosły wraz z cenami biletów transportu publicznego

– Dlatego mamy nadzieję, że tym razem Warszawa zdecyduje się wybrać kilku operatorów i pozwoli kierowcom decydować o tym, z usług którego dostawcy mobilnych płatności chcą korzystać – wskazuje Jacek Bykowski, prezes firmy mPay. Jak udało się nam dowiedzieć, władze warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, który będzie organizował prze - targ, nie podjęły jeszcze decyzji co do szczegółów, ale wiele wskazuje na to, że będą szukać jednego dostawcy. – Analizujemy różne możliwości. Uważamy, że wybór jednego operatora może być korzystniejszy dla mieszkańców – powiedział Adam Sobieraj, rzecznik prasowy ZDM.

Reklama

Raczej pewne jest, że ZDM podpisze kolejną umowę na trzy lata. – To ewentualnemu zwycięzcy pozwoli rozłożyć koszty stałe na dłuższy okres, co wpłynie na niższą cenę. Z drugiej strony trzy lata to na tyle mało, że dostawca usługi będzie mu - siał dbać o jej jakość, by mieć szansę na zwycięstwo w ko - lejnym przetargu – uważa rzecznik ZDM.

Zdaniem Roberta Łaniewskiego, prezesa Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, otwarcie rynku na większą liczbę dostawców oznacza zwiększenie konkurencyjności i korzyści dla konsumentów. – Z drugiej strony w takim biznesie, gdzie przychody z pojedynczej transakcji są niewielkie, o opłacalności i cenie decyduje efekt skali. Z tego punktu widzenia ewentualna decyzja o wyłonieniu tylko jednego operatora ma uzasadnienie – twierdzi prezes FROB. Operatorzy płatności mobilnych to młode firmy nie - posiadające dużego kapitału.

Biznes ten, choć perspektywiczny, charakteryzuje się niską marżowością, więc brakuje inwestorów, którzy mogliby wyłożyć duże pieniądze i przyspieszyć rozwój branży. Eksperci sądzą więc, że w przyszłości niezbędna będzie konsolidacja, która będzie mogła doprowadzić do stworzenia wspólnego systemu, co ułatwiłoby życie użytkownikom.

>>> Polecamy: Metropolie mogą być przyjazne dla ludzi. Zobacz, jak urządzić idealne miasto