Na Comex w Nowym Jorku miedź zyskuje 0,97 proc. do 2,5905 USD za funt.

Chiński import miedzi spadł w maju w reakcji na trudniejsze warunki związane z podażą metalu - w niektórych kopalniach miedzi na świecie konieczne było wprowadzenie przerw w produkcji z powodu epidemii koronawirusa.

W Chile, które są największym producentem miedzi na świecie, zwiększono nadzór w kopalniach, aby zapewnić przestrzeganie zasad związanych z zapobieganiem rozprzestrzeniania się patogenu.

Tymczasem władze koncernu Alcoa twierdzą, że chińską gospodarkę czeka "po koronawirusie" odbicie w gospodarce w kształcie litery "V", bo niektóre sektory, w tym motoryzacja, przemysł ciężki i spożywczy notują wyższe wzrosty niż w 2019 r. Zwiększy się tym samym zapotrzebowanie m.in. na miedź.

Na rynkach rośnie też apetyt na ryzyko po zaskakująco silnych danych o zatrudnieniu w USA, gdzie liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych wzrosła w maju o 2,5 mln wobec oczekiwanej zniżki o 7,5 mln. Stopa bezrobocia w USA wyniosła zaś w maju 13,3 proc., a oczekiwano 19,1 proc. wobec 14,7 proc. miesiąc wcześniej.

Reklama

"Poprawiający się sentyment makro spowodował wzrost apetytu na ryzyko na rynkach" - piszą w nocie analitycy Jinrui Futures Co.

Na zakończenie poprzedniej sesji cena miedzi na LME wzrosła o 10 USD do 5.700,00 USD za tonę.

W ubiegłym tygodniu miedź na LME zyskała 5,8 proc. - najmocniej od września 2018 r. (PAP Biznes)