Forsal logo

Nie ma łatwego przejścia z WIBOR-u na WIRON

Wiron
ShutterStock
Kredyty z oprocentowaniem wyznaczonym w oparciu o nową stawkę WIRON wcale nie muszą być tańsze niż te z WIBOR-em, chociaż WIRON jest niższy od WIBOR-u. Wskazuje na to informacja, jaką przesłał pośrednikom kredytowym ING Bank Śląski, który szeroko informował w środę 31 maja, że już wkrótce wystartuje ze sprzedażą hipotek opartych na WIRON-ie.

"Każda zmiana wskaźnika w ramach nowej sprzedaży (z WIBOR na WIRON), również dla wniosków z wydaną decyzją pozytywną, wiąże się z rezygnacją z tego wniosku oraz koniecznością rejestracji nowego wniosku kredytowego. Nie ma możliwości zmiany wskaźnika po podpisaniu umowy kredytowej" - przekazano w informacji dla pośredników.

To oznacza, że jednej stawki nie da się wprost zastąpić nową przy zachowaniu bez zmian innych warunków umowy. I sugeruje, że marże w kredytach dla opartych na stawce WIRON będą wyższe niż w przypadku WIBOR-u. Mówi też, że chętny do skorzystania z teoretycznie niższej stawki będzie musiał od nowa przejść całą procedurę kredytową w banku.

Zastrzeżenie banku dotyczy wniosków dotyczących kredytów o oprocentowaniu okresowo stałym (kredyty o stawce zmiennej wycofano z oferty jeszcze w ub.r.). Po tym, jak minie czas stałej stawki, jedną z opcji jest przejście na oprocentowanie zmienne.

“Wnioski o produkt hipoteczny złożone do 25 czerwca 2023 r. włącznie (oraz dodatkowe 14 dni w okresie obowiązywania formularza informacyjnego), które zawierają WIBOR6M jako wskaźnik obowiązujący po okresie oprocentowania okresowo stałego, zostaną dokończone bez zmiany warunków” - podał bank.

Informacja nie zawiera wskazówek co do wysokości marży i finalnego oprocentowania według nowych zasad.

Zastąpienie stawek WIBOR nowym rozwiązaniem ponad rok temu zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Było to w trakcie największego w historii naszej Rady Polityki Pieniężnej cyklu zaostrzania polityki monetarnej. W ciągu niespełna roku (do września 2022 r.) główna stopa NBP poszła w górę z 0,1 proc. do 6,75 proc. Towarzyszył temu gwałtowny wzrost oprocentowania hipotek. Szef rządu sugerował, że zastosowanie nowej stawki sprawi, że kredyty staną się tańsze.

Stawki WIRON są niższe niż odpowiadające im stopy WIBOR. W terminie jednego miesiąca ta pierwsza wynosi według najnowszych dostępnych danych (za 31 maja) 5,83460 proc. (dane są wyliczane do pięciu miejsc po przecinku), a druga 6,83 proc. (dokładność do dwóch miejsc po przecinku). W terminie trzech miesięcy jest to odpowiednio 5,82877 proc. i 6,90 proc., a sześciu miesięcy: 5,91739 proc. i 6,95 proc.

Wynika to z faktu, że wylicza się je na podstawie innych danych. WIBOR odzwierciedla sytuację na rynku pożyczek dokonywanych między sobą przez same banki. WIRON obejmuje szerszy zestaw danych: również transakcje depozytów zawierane przez banki z dużymi klientami. Ich oprocentowanie jest zwykle niższe niż to z rynku międzybankowego.

Inna różnica wiąże się z faktem, że stawki WIBOR odzwierciedlają oczekiwania co do ceny pieniądza w określonym czasie (w przypadku WIBOR 3M w najbliższych trzech miesiącach), a WIRON mówi o sytuacji z przeszłości. Podstawą są transakcje jednodniowe. Dla wyliczenia WIRON 1M, który będzie wykorzystywany jako podstawa oprocentowania hipotek, pod uwagę będą brane jednodniowe stopy z ostatniego miesiąca.

W istniejących umowach stawka WIBOR z czasem również zostanie zastąpiona WIRON-em. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR, dotyczącym tzw. stawek referencyjnych, powinno się to odbyć bez wpływu na warunki, na jakich odbywają się transakcje (spłata kredytu). Różnice w stawkach ma wyrównać tzw. korekta spreadu. O wysokości tego wskaźniku finalnie zadecyduje resort finansów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz

Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDeficyt budżetowy Polski w 2025 roku spuchnie. Dług sięgnie 60 proc. PKB »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj