"Kurs franka przedstawiany był jako charakteryzujący się wysoką stabilnością wśród walut obcych. Jednocześnie bank nie przedstawił kredytobiorcy symulacji wpływu kursu waluty na saldo kredytu, nie przedstawił też mechanizmu jego rozliczania i ustalania salda" wskazał uzasadniając skargę Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Jak dodał mimo to "sąd nie uwzględnił faktu, iż pozwany jest konsumentem i jako słabsza strona umowy zawieranej z profesjonalistą podlega ochronie".

Jednocześnie Prokurator Generalny zawnioskował do Sądu Najwyższego o wydanie postanowienia o wstrzymaniu wykonania nakazu zapłaty do czasu rozpoznania tej skargi nadzwyczajnej w związku z prowadzonym już postępowaniem egzekucyjnym.

Reklama

W sprawie chodziło o zawartą w maju 2008 r. umowę kredytu hipotecznego waloryzowanego kursem franka szwajcarskiego. "Kwota kredytu została ustalona na ponad 284 tys. zł, bank wypłacił ją w całości w złotówkach. Sam kredyt również był spłacany w złotówkach. Zabezpieczeniem spłaty kredytu była hipoteka umowna kaucyjna do sumy ponad 568 tys. zł, ustanowiona na nieruchomości" - przekazano.

Ponieważ mężczyzna w pewnym momencie zaprzestał spłacania zobowiązania bank w lutym 2020 r. wypowiedział mu umowę kredytu, po czym wysłał przedsądowe wezwanie do zapłaty, a w sierpniu 2020 r. wystąpił z pozwem domagając się zapłaty blisko 443 tys. zł wraz z odsetkami.

Finalnie - we wrześniu 2020 r. - Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, zasądzając od pozwanego wnioskowaną kwotę, a przeciwko mężczyźnie zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne. W czerwcu 2021 r. doszło do zajęcia nieruchomości - lokalu mieszkalnego pozwanego.

Jak jednak wskazano w skardze nadzwyczajnej sąd w tej sprawie zaniechał zbadania z urzędu, czy przedłożona wraz z pozwem umowa kredytu nie zawierała niewiążących pozwanego klauzul niedozwolonych, w tym dotyczących wyliczenia kwoty kredytu i wysokość poszczególnych rat.

Tymczasem, jak zaznaczono, "do pozwu nie dołączono jakichkolwiek dokumentów, z których wynikałoby w jaki sposób wyliczono wysokość zobowiązania kredytobiorcy oraz pozwalających na zweryfikowanie faktycznego poziomu jego zadłużenia". "Takie braki były przeszkodą do wydania nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym" - argumentuje PG.

"Co więcej orzeczenie wydano w oparciu o oczywiście nieważną umowę kredytu. Umowa ta posiadała bowiem niezgodne z ustawą postanowienia dotyczące kursu przeliczeniowego oraz klauzule niedozwolone tożsame z klauzulami wpisanymi do Rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonego przez Prezesa UOKiK" - argumentuje PG w skardze.

Natomiast pozwanemu mężczyźnie w momencie brania kredytu bank udzielił tylko ogólnych informacji dotyczących umowy. "Zapewniono go, że taki sposób pozyskania środków jest bardzo popularny, ze względu na znacznie tańszy koszt kredytu i stosunkowo niewielkie ryzyko" - wskazuje prokuratura.

Dlatego, zdaniem PG, te wszystkie czynniki i rozpoznanie tej sprawy w postępowaniu upominawczym naruszyło równowagę kontraktową stron i doprowadziło do rażącego naruszenia interesów konsumenta, polegającego na "wprowadzeniu daleko idącej dysproporcji praw i obowiązków na jego niekorzyść".

W skardze nadzwyczajnej Prokurator Generalny wniósł w związku z tym o uchylenie prawomocnego orzeczenia Sądu Okręgowego w Poznaniu i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania temu sądowi.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Obecnie skargi takie mogą dotyczyć prawomocnych wyroków zapadłych nawet w końcu lat 90. W zeszłym roku termin na wnoszenie skarg od takich dawnych orzeczeń został przedłużony do początków kwietnia 2024 r. Skargi te rozpatruje Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Prokurator Generalny wniósł dotychczas najwięcej takich skarg. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński

mja/ godl/