Forsal logo

Królowa kryptowalutowego przekrętu. Gdzie jest Róża Ignatowa i 4 mld euro?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 kwietnia 2023, 02:00
Sukces Ignatowej bazował na bardzo ludzkiej przypadłości – strachu, że jeśli teraz nie złapię szansy, ona mi umknie na zawsze. Oszuści finansowi wiedzą, jak na tym grać

Z Jamie'em Bartlettem rozmawia Anna Wittenberg

Dlaczego zaczął pan pisać o kryptowalutach?

W 2014 r. pracowałem nad książką o darknecie – części internetu niedostępnej z poziomu zwykłej przeglądarki. Wątek kryptowalut często się tam przewijał. Próbowałem załatwić w darknecie narkotyki, a nawet kupiłem bitcoiny o równowartości 200 dol. Bóg wie, gdzie teraz są.

Zgubił pan klucz?

To był zakup w ramach zbierania materiałów do książki, więc nie przywiązywałem do niego zbytniej wagi. Powiem więcej – kiedy pracowałem nad kolejną książką, kupiłem 420 etherum za jakieś 200 euro. Wszystkie zostały wykradzione z giełdy wymiany, gdzie je trzymałem. Dzisiaj to mniej więcej milion dolarów! Mam więc poniekąd osobisty interes w śledzeniu kryptowalutowych oszustw.

Poza tym fascynowało mnie, że rynek kryptowalutowy nieustannie rośnie i angażuje się w niego coraz więcej zwykłych ludzi. Rozmawiam z taksówkarzem. Rozmawiam z kelnerem. Rozmawiam ze sprzedawcą w sklepie. Wszyscy mówią mi, że po godzinach są traderami kryptowalut. W Wielkiej Brytanii ma je dziś ponad 2,5 mln ludzi. Jednocześnie wiele z tych osób nie ma pojęcia, w co tak naprawdę inwestuje pieniądze.

Skąd więc ich popularność?

Podstawowy argument jest prosty – ludzie po prostu chcą jak najszybciej się wzbogacić. Nie raz słyszałem, że „bitcoin zabezpieczy moją przyszłość”. Wielu nie rozumie jednak, że ekscytacja bitcoinem i wzrost jego wartości nie będą trwały wiecznie. Zacząłem dostrzegać, jak ważne jest edukowanie ludzi o ryzykach związanych z tego rodzaju aktywami. Nie było to łatwe, bo nie są oczywiście zainteresowani takim tematem – artykuły czy podcasty o kryptowalutach kojarzą się technicznie, nudno.

Wtedy usłyszał pan o Róży Ignatowej?

Przyszła do mnie koleżanka z BBC i zaproponowała, byśmy zrobili razem podcastowy serial o tej postaci. Kobieta, która stała za jedną z kryptowalut, rozkręciła interes, a później przepadła z pieniędzmi. Dosłownie zapadła się pod ziemię, a razem z nią 4 mld euro. Historia poszukiwania zaginionej osoby brzmiała ekscytująco i wydała mi się dobrym sposobem na opowiadanie o ryzyku inwestycyjnym.

Sprawa Ignatowej kojarzy mi się z historią Sama Bankmana-Frieda. Kiedy upadła jego kryptowalutowa giełda FTX, okazało się, że żyje w poliamorycznej komunie na Bahamach, bierze narkotyki i sponsoruje polityków.

To dobre porównanie – takie wątki mogą sprawić, że odbiorcy zainteresują się tematem i dotrze do nich także ostrzeżenie. Zresztą ten sam mechanizm sprawił, że wszedłem w ten projekt. Nigdy nie przypuszczałem, że skończę, śledząc narkotykowe gangi, rządową korupcję i kobietę z listy 10 najbardziej poszukiwanych przez FBI.

Jak zaczęła się ta historia?

Jest 2014 r. Róża Ignatowa, wychowana w Niemczech Bułgarka, szuka sposobu, by się wzbogacić. Jest bardzo mądra, bardzo utalentowana i ma duże doświadczenie w finansach – przez kilka lat pracowała nawet dla firmy doradczej McKinsey & Company. Pewnego dnia spotyka Sebastiana Greenwooda, eksperta marketingu wielopoziomowego (MLM) – to system sprzedaży, w którym rekrutujesz ludzi na sprzedawców i pobierasz prowizję od ich wyników, oni rekrutują kolejnych, a tamci następnych itd. Mechanizm wykorzystują takie firmy jak Amway, Herbalife czy Avon. Ignatowa zrozumiała, że MLM jest idealnym schematem do sprzedaży kryptowalut. Nie musisz mieć garażu pełnego perfum, witamin i szamponów, bo produkt mieści się w smartfonie. W dodatku zarabiasz podwójnie – nie tylko na prowizji od sprzedaży, lecz także na tym, że produkt nabiera wartości. Nie trzeba nawet opychać go znajomym, wystarczy siedzieć i czekać, aż kurs waluty pójdzie w górę – jak bitcoin.

Cały wywiad z przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj