Władze w Kijowie rozpoczęły wczoraj walki z prorosyjskimi separatystami. W Krematorsku wysadzono desant i odbito lotnisko. Rząd szykuje się również do odzyskania kontroli strategicznych węzłów komunikacyjnych i lotniska w Słowiańsku. Trwa wojna o to, czy Donbas pozostanie w składzie Ukrainy.
.
Separatyści utrzymują, że ich działania wymierzone są w faszystów z Sektora Prawicowego (PS). W rzeczywistości działacze PS są w Zagłębiu Donieckim nieobecni. Zamiast tego można ich znaleźć w szeregach buntowników. Takich jak Pawło Hubariew, samozwańczy gubernator Doniecka, dawniej działacz neonazistowskiej Rosyjskiej Jedności Narodowej.
Jednostki służące do zapewnienia porządku publicznego w czasie pokoju zaczęły powstawać już po obaleniu Wiktora Janukowycza. Wczoraj 1. batalion GN został wysłany na Doniecczyznę. Także dlatego, że istnieją podejrzenia co do lojalności miejscowych jednostek milicji. Według posłanki Łesi Orobeć w obwodzie ługańskim połowa milicjantów złożyła wypowiedzenia.
Zwolennicy przyłączenia do Rosji, którzy manifestują swój stosunek do Ukrainy przyczepionymi do ubrania wstążkami św. Jerzego. Nazwa pochodzi od stonki ziemniaczanej z Kolorado (kołorad–ros), która ma podobne barwy (pomarańczowo-czarne). W szerszym znaczeniu wstążka św. Jerzego jest symbolem Dnia Zwycięstwa, wyrazem szacunku dla weteranów i elementem budowania mitologii narodowej.
Jednym z głównych problemów ukraińskiej władzy jest to, że tłumiąc katalizowaną z Rosji rebelię, musi się opierać na miejscowych, niechętnych wobec niej elitach. Większość merów miast w Zagłębiu Donieckim stanowią przedstawiciele Partii Regionów. Gubernatorem Ługańska jest np. Mychajło Bołotśkych, wysoki urzędnik państwowy w czasach Janukowycza.
<
<
W niedzielę p.o. prezydenta Ołeksandr Turczynow wystosował pod adresem rebeliantów ultimatum. Do poniedziałku mieli oni opuścić zajmowane budynki. Ponieważ było to kolejne podobne oświadczenie ukraińskich władz, nikt nie potraktował go poważnie. Wczoraj Turczynow ogłosił przystąpienie do operacji antyterrorystycznej.
Tak na Krymie nazywano nieoznakowane grupy uzbrojone, przedstawiające się jako oddziały samoobrony. Większość z nich to rosyjscy komandosi. Teraz zielone ludziki pojawiły się w Donbasie, zwłaszcza w Słowiańsku – mieście najsilniej zinfiltrowanym przez zwolenników federalizacji kraju.
Jeżeli interesuje Cię los Ukrainy zobacz też
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz
|
