Wojna polsko-polska przeniesiona na forum europejskie. Co to dla nas oznacza?

Ping-pong Polska UE (2)
Po tych słowach Timmermans zapewne i tak będzie miło rozmawiał z Beatą Szydło. Jestem pewien, że będzie się uśmiechał i wypowiadał okrągłe zdania o tym, jak ważnym partnerem dla Komisji jest jej rząd. Taka jest logika – znienawidzonej przez PiS – unijnej poprawności politycznej. Tego specyficznego kodu, który można lubić lub nie, ale należy go właściwie interpretować.<br> Mimo tej miłej atmosfery trudno oczekiwać, by w momencie decyzji komisarz nie uwzględnił wcześniejszych połajanek pod swoim adresem. To polityk, a nie mędrzec. Tak jak Szydło. Komisja, w której pracuje, jest ciałem wybitnie politycznym, a nie gronem eksperckim. Afekt funkcjonuje w niej na równi z analizą prawną. /DGP
Niezależnie od tego, jak bardzo rząd, Pałac Prezydencki i PiS będą zaklinały rzeczywistość, wczorajsza debata w Parlamencie Europejskim, wcześniejsze objęcie Polski tzw. mechanizmem ochrony praworządności i seria nieprzychylnych Polsce wypowiedzi eurokratów – szkodzą państwu.

Niezależnie od tego, jak bardzo rząd, Pałac Prezydencki i PiS będą zaklinały rzeczywistość, wczorajsza debata w Parlamencie Europejskim, wcześniejsze objęcie Polski tzw. mechanizmem ochrony praworządności i seria nieprzychylnych Polsce wypowiedzi eurokratów – szkodzą państwu.

2434183-ping-pong-polska-ue-1.jpg
Ani debata, ani mechanizm nie przekładają się na konkretne konsekwencje prawne. Procedura – jak wynika z opinii Służby Prawnej Rady UE – jest wręcz sprzeczna z zasadą przyznania, która wyznacza granice kompetencji instytucji unijnych. Paradoks polega na tym, że mimo błahości debaty PE i wątpliwej zgodności z prawem mechanizmu oba wydarzenia – w wymiarze politycznym – są absolutną porażką Polski.
2434247-ping-pong-polska-ue-3.jpg
Weźmy kolejny przykład. Od kilku tygodni Kancelaria Prezydenta organizowała wizytę w Brukseli. Andrzej Duda jechał do kwatery głównej NATO, by rozmawiać o szczycie warszawskim. I do Rady Europejskiej, by potwierdzić kluczową rolę Polski w UE. Zamiast wyjaśniania celów polskiej ofensywy dyplomatycznej (skądinąd ciekawej i rokującej nadzieje na sukces) słuchał, jak sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg odpowiadał na absurdalne pytanie o to, czy aby szczyt NATO na pewno odbędzie się w Warszawie. Czy stan demokracji w Polsce nie wymusi przeniesienia go do innego miasta? Z tego punktu widzenia stracone było również spotkanie z Donaldem Tuskiem, które koncentrowało się na namawianiu do przejścia na jasną stronę mocy.
2434279-batalia-wegry-unia-1.jpg
Nie inaczej było w Parlamencie Europejskim. Lepiej, gdybyśmy mogli wysłuchać debaty o Nord Stream 2. Zamiast tego tłumaczyliśmy, czy przypadkiem Jarosław Kaczyński nie wychodzi naprzeciw Władimirowi Putinowi.
2434311-batalia-wegry-unia-2.jpg
Nawet jeśli tak jest, jego zadaniem było zapobieżenie takiej sytuacji. Szef MSZ powinien dbać o to, by Polska nie była kozłem w buzkaszi. W tej grze nie ma żadnych zasad, ale tylko pozornie jest ona prymitywna. Oprócz brutalności i siły liczą się sprawność, spryt oraz odpowiednio szkolone konie.
2434327-batalia-wegry-unia-3.jpg
Zarówno minister spraw zagranicznych, jak i szefowa rządu zamiast skuteczności serwują Polakom sytuację z kawału o zagajniku, w którym zając pyta nieporadnego niedźwiedzia o to, czy dostał lanie w lesie. Ten, nieco zdezorientowany, odpowiada: „Eeeeeee. Jaki tam las. Parę drzew”.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj