Dochody podatkowe w kwietniu były o 32 proc. mniejsze niż rok temu. To oznacza ich spadek o 11,5 mld złotych. Wpływy z podatku VAT zmniejszyły się o 22,5 proc., z akcyzy o 21 proc., z podatku PIT o 32 proc. Największy regres dotyczył dochodów budżetu z CIT – były mniejsze aż o 58 proc.

Wydatki państwa w kwietniu były o 22 proc. wyższe niż rok temu. Czyli wzrosły o 7,7 mld zł. Wzrost wydatków i załamanie się dochodów podatkowych dało w efekcie deficyt na poziomie 9,5 mld złotych. Licząc od początku roku, wynosi on już 18,9 mld zł, a licząc za ostatnie dwanaście miesięcy nawet 32,5 mld zł.

Ratowanie przedsiębiorstw przed utratą płynności, wprowadzanie kolejnych tarcz antykryzysowych – związane jest więc z drukowaniem pieniędzy.

- Kryzys jest tak szczególny, jakiego nie znaliśmy, bo związany jest z pandemią, stoimy więc przed pytaniem: jeżeli nie drukować pieniędzy, to co innego robić? - mówi w rozmowie z MarketNews24 Marek Lachowicz, główny analityk Instytutu Jagiellońskiego. – Trzeba jednak upewnić się czy te pieniądze są dobrze wydawane. Rewizja wydatków będzie potrzebna, ale to jeszcze nie jest ten moment, aby to zrobić.

>>> Czytaj też: Polska waluta rośnie w siłę. PIE: W czerwcu utrzyma się wyraźne umocnienie złotego wobec euro i dolara

Reklama

Natomiast już teraz warto postawić pytanie, na jaką skalę NBP może drukować pieniądze, aby nie wywołać niepokoju na światowych rynkach, związanego ze stanem deficytu budżetowego i długu publicznego.

- Powinniśmy patrzeć jak postępują inni i zachowywać się podobnie, obserwując czy nie doprowadzimy do nadmiernego osłabienia złotego – komentuje ekspert. – Natomiast ekonomiści będą spierać się o politykę monetarną, a tu konsensusu nie ma. Istotne jest, że ten dodruk pieniędzy odbywa się w trójkącie Ministerstwo Finansów, BGK, NBP. Ten dług nie wycieka poza instytucje sektora finansów publicznych, nie ma ryzyka, że zagraniczny inwestor wykupi obligacje wartości 20 mld zł doprowadzając następnie do gwałtownego osłabienia złotego.

Czy nie powinniśmy jednak znowelizować ustawę budżetową, aby dowiedzieć się jaki jest rzeczywisty stan finansów państwa? Niektóre kraju UE już są po takiej nowelizacji.

- Nowelizacja jest konieczna, ale musimy najpierw wiedzieć, jak mocno pandemia uderzyła w gospodarkę, potrzebne są prognozy jak bardzo musimy się jeszcze zadłużyć jako państwo i jak będzie wyglądał na ścieżce wzrostu powrót do normalności – mówi M.Lachowicz. – Nie spodziewałbym się dokumentów potrzebnych do nowelizacji wcześniej niż w III kwartale.