Europa Środkowa. Dlaczego brak ożywienia, skoro inflacja spadła?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lutego 2024, 06:38
[aktualizacja 23 lutego 2024, 14:08]
konsumpcja
konsumpcja/Unsplash
Rzeczywistość Europy Środkowo-Wschodniej pokazuje, jak mało jest oznak ożywienia konsumpcji, na które liczyły rządy. Trudno więc zrównoważyć słabszy popyt na eksport z zacinającej się niemieckiej gospodarki i wyciągnąć region z zeszłorocznego spowolnienia spowodowanego inflacją.

Niedawna pomyłka w sklepie internetowym Electroluxa, kiedy piekarnik o wartości 500 dolarów został wystawiony za 1 proc. ceny katalogowej, ujawniła tlący się żar niepewności wśród konsumentów Europy Środkowej. Choć tysiące zamówień błyskawicznie zalały platformę, euforia szybko ustąpiła miejsca rozczarowaniu, gdy okazało się, że to jedynie błąd techniczny. Incydent ten w swoisty sposób symbolizuje ostrożność i sceptycyzm dominujące na środkowoeuropejskich rynkach.

Polska na razie ciągnie peleton

Eksperci przewidują, że słabość konsumpcji utrzyma się przez cały 2024 rok. Peter Toth z Electroluxa opisuje ten trend jako "optymalizację wydatków", gdyż konsumenci skupiają się na niższych cenach i odraczają zakupy dóbr niekoniecznych. Słabe ożywienie gospodarcze w regionie, potęgowane spowolnieniem niemieckiej gospodarki, pogłębia ten trend. Zarówno Czechy, jak i Węgry doświadczają recesji, a Polska ledwo jej uniknęła.

Tyle że nic nie jest przesądzone. Plany przywrócenia podatku VAT na żywność w Polsce oraz utrzymujące się wysokie stopy procentowe mogą negatywnie wpłynąć na konsumpcję.

„Selektywne ożywienie”?

Analitycy przewidują "selektywne ożywienie" w drugiej połowie roku, z większym naciskiem na rozrywkę i towary wyższej jakości. Ostrożność konsumentów prawdopodobnie utrzyma się do lata, kiedy to spodziewają się oni realnej poprawy płac.

Chociaż Polska spodziewa się największego wzrostu płac w regionie, styczeń przyniósł jeszcze mieszane sygnały. Wzrost sprzedaży w niektórych sektorach został zniwelowany spadkiem w innych, a wskaźnik oszczędności brutto spadł poniżej zera. Ekonomiści Banku Pekao ostrzegają przed nadmiernym optymizmem i przewidują rok oszczędzania, a nie konsumpcji.

Chociaż skok w sprzedaży pojazdów i części samochodowych oraz remontach mieszkań podniósł dane sprzedaży detalicznej powyżej prognoz, bankowi analitycy ocenili, że styczeń był "beznadziejnym miesiącem" dla odzieży, podczas gdy sprzedaż innych trwałych dóbr również spadła. "Pozostajemy sceptyczni co do potencjału polskiego konsumenta" - powiedzieli. „ Z 7-8 proc. realnego wzrostu dochodów, polscy konsumenci wydadzą około połowy" -  dodali. Ale w Czechach i na Węgrzech jest dużo gorzej.

Pesymizm wciąż dominuje

Niskie zaufanie konsumentów w Czechach i na Węgrzech, wysokie ceny żywności i niższe dochody w porównaniu ze strefą euro hamują ożywienie. Chroniczna słabość niemieckiej gospodarki, głównego rynku eksportowego regionu, może również oddziaływać na zachowania konsumentów. 

"Nie spodziewam się realnego boomu konsumenckiego w żadnym z krajów Europy Środkowo-Wschodniej w najbliższym czasie"-  powiedział Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny w PwC Polska. "Sytuacja gospodarcza wygląda ponuro i prawdopodobnie poprawi się tylko w drugiej połowie roku" - dodał. Z kolei Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, powiedział, że rok 2024 prawdopodobnie oznaczać będzie najwyżej "umiarkowane ożywienie" w handlu detalicznym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj