W środę Główny Urząd Statystyczny podał, że produkcja przemysłowa w czerwcu wzrosła o 10,4 proc. rdr., a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 0,3 proc.

Eksperci ING odnotowali, że czerwcowy wzrost produkcji przemysłowej był wolniejszy od oczekiwań na poziomie 12-14 proc. rdr. Podkreślili zarazem, że to "wciąż jednak (...) dwucyfrowy wzrost". "Słabną wcześniejsze lokomotywy wzrostu gospodarczego, np. niektóre działy przemysłu ciężkiego, dużo gorzej wygląda produkcja dóbr konsumpcyjnych trwałych" - wskazali analitycy banku.

Reklama

Według ING spadek popytu na dobra konsumpcyjne trwałe może odzwierciedlać słabsze zamówienia zagraniczne, gdzie skok cen gazu silnie uderzył w siłę nabywczą i nastroje konsumentów u naszych głównych partnerów handlowych. Wskazali także na "możliwy mniejszy popyt ze strony uchodźców z Ukrainy, ale również rodzimych konsumentów". "Te tendencje były widoczne wcześniej w danych o sprzedaży detalicznej" - przypomnieli.

"Na dalsze hamowanie produkcji wskazuje silne załamanie zamówień w PMI. Przed nami techniczna recesja w drugiej połowie 2022, o jej głębokości zdecyduje wiele czynników" - ocenili eksperci. "Pierwsze miesiące po wybuchu wojny na Ukrainie były nadal korzystne dla krajowego przemysłu z uwagi na wysoki poziom zamówień i zaległości produkcyjnych oraz wysoką produkcję przemysłu ciężkiego. W ostatnich trzech miesiącach nad sektorem zaczęły się jednak zbierać czarne chmury. Notujemy spadek produkcji mdm w ujęciu odsezonowanym" - dodali.

Jak zwrócili uwagę analitycy, "także indeks PMI obniżył się głęboko poniżej neutralnego poziomu 50pkt., przy wyraźnym spadku nowych zamówień, w tym eksportowych". "Potencjalne perturbacje związane z dostawami gazu do Niemiec przez Nord Steam 1 także mogą mieć poważne negatywne konsekwencje dla niemieckiego przemysłu i zaopatrującego go polskiego przetwórstwa" - wskazali.

"Po solidnej pierwszej połowie 2022 kolejne miesiące mogą przynieść wyraźne spowolnienie. Chociaż wskaźniki wyprzedzające (m.in. majowy PMI) wskazują na pogarszającą się kondycję w polskim przetwórstwie, to hamowanie krajowego przemysłu nie jest gwałtowne" - ocenili analitycy.

"Całoroczny wzrost PKB wyniesie naszym zdaniem 4,7 proc. rdr, ale kwartalne dane pokażą istotne hamowanie: z 8,5 proc. rdr w pierwszym kwartale 2022 poniżej 1 proc. rdr w czwartym kwartale 2022" - prognozują eksperci ING.

W komentarzu przypomniano, że inflacja PPI wzrosła w czerwcu do 25,6 proc. rdr - według szacunków banku i konsensusu miała ona wynieść 24,9 proc. rdr, przy z 24,7 proc. rdr w maju (po korekcie).

"Pomimo dalszego wzrostu inflacji cen producentów, spodziewamy się, że jesteśmy już blisko lokalnego szczytu inflacji PPI" - podkreślili analitycy. "Do takich ocen skłania sytuacja na rynku surowców, gdzie obawy recesji doprowadziły do przeceny wielu produktów. W ujęciu miesięcznym ceny w górnictwie spadły drugi miesiąc z rzędu, czemu sprzyja korekta cen miedzi na rynkach światowych. W porównaniu do poprzedniego miesiąca wzrost cen w przetwórstwie (1,5 proc. mdm) był najniższy od lutego" - wyjaśnili.

"Wcześniejsze wzrosty PPI będą nadal z opóźnieniem przekładały się na ceny konsumpcyjne w kolejnych miesiącach, natomiast w warunkach słabnącego popytu może to prowadzić do kompresji marż, co nieco zmityguje siłę efektów wtórnych, czyli przenoszenia wzrostu kosztów przedsiębiorstw na ceny detaliczne" - wskazali.

Bank ING odniósł się także do danych GUS o wolniejszym wzroście zatrudnienia i podwyżkach nienadążających za inflacją. "Czerwcowe dane z rynku pracy wskazują pewne objawy stopniowego schłodzenia w kontekście sygnałów słabnącej koniunktury. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w czerwcu o 13,0 proc. rdr (ING: 13,8 proc. rdr; konsensus: 13,3 proc. rdr), po wzroście o 13,5 proc. rdr w maju. Przeciętne zatrudnienie zwiększyło się o 2,2 proc. rdr (ING: 2,3 proc. rdr; konsensus: 2,2 proc. rdr), co oznacza wzrost o zaledwie 5 tys. etatów względem maja" - wskazali eksperci.

Jak zauważyli analitycy, "drugi miesiąc z rzędu wzrost płac w przedsiębiorstwach był niższy od wzrostu cen detalicznych (spadek realnego wynagrodzenia)". "Pomimo wysokich żądań płacowych tendencja ta będzie najprawdopodobniej kontynuowana w kolejnych miesiącach. W obliczu spadku nowych zamówień i wolniej rosnącego popytu pracodawcy mogą być mniej skłonni do podwyżek niż w pierwszej połowie roku" - ocenił ING.

"Jednocześnie obniżka PIT i wzrost płacy netto może nieco obniżać presję ze strony pracowników. Firmy czekają także na dużą podwyżkę pensji minimalnej od stycznia 2023 roku. Stąd nominalna dynamika płac przestania rosnąć i będzie dalej niższa od inflacji w drugiej połowie 2022". - dodali.

"Dane o zatrudnieniu pokazują pierwsze sygnały spowolnienia, w ujęciu odsezonowanym" - stwierdzili eksperci. W ich opinii niższy wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw "może być związany z oczekiwanym hamowaniem gospodarki, ale także rosnącym zatrudnieniem uchodźców z Ukrainy na podstawie uproszczonych procedur". "W szczególności w okresie letnim nieujmowani w oficjalnych statystykach pracownicy z Ukrainy mogą znajdować zatrudnienie w sezonowych pracach w rolnictwie" - przewidują.

autorka: Ewa Nehring