Po wydarzeniach takich jak finalny odczyt inflacji CPI w Polsce, posiedzeniu RPP, dyrektorów Rezerwy Federalnej, a nawet G7, które miały miejsce w drugim tygodniu czerwca widać na horyzoncie wydarzenia głównie mające wpływ na kurs złotego, ale też prognozy dla naszej gospodarki. Poznamy bowiem odczyty z maju dla polskiego przemysłu, ponadto rząd zajmie się realizacją jednego z kamieni milowych KPO i wprowadzi większą transparentność budżetu państwa.

Przemysł odbije, albo nie

Z mojej perspektywy najciekawsze będą dane dotyczące polskiego przemysłu. Konsensus prognostów wskazuje, że produkcja sprzedana przemysłu urosła o 1,5 proc. rok do roku w maju, czyli niezbyt dużo. Ale rozstrzał jest dość duży, bo są tacy którzy spodziewają się spadku o -1,3 proc., a nawet wzrostu o 6,2 proc. Nie wiemy tak naprawdę jak radzi sobie polski przemysł, bo mieliśmy dość pesymistyczne odczyty wskaźników opinii managerów produkcji w PMI, ale też mierniki koniunktury, w ramach których GUS bada nastroje panujące w przedsiębiorstwach są bardzo niejednoznaczne. Poprzedni odczyt w kwietniu to 7,9 proc., zaskoczył raczej pozytywnie, głównie przez efekty kalendarza. Wydaje się, że powinniśmy widzieć wynik lepszy niż spodziewa się konsensus, ale dużo zależy od kondycji polskich eksporterów, a ci zależą od koniunktury w Niemczech, która wygląda źle.

Reklama

Ceny producentów ciągle maleją

PPI, czyli ceny producentów mają spaść w maju o 7,0 proc. rok do roku. To kontynuacja trendu trwającego od lipca zeszłego roku. Ale powoli ten spadek zaczyna wyhamowywać, jeszcze w styczniu było to ponad 10 proc. mniej niż rok wcześniej, a w kwietniu 8,6 proc. Patrząc na poziom cen produktów kupowanych przez firmy można zauważyć, że spadki zakończyły się jakiś czas temu, ale dynamiki roczne w porównaniach ze szczytami inflacji z 2023 r. nadal są ujemne. Miesiąc do miesiąca zmiany są kosmetyczne.

Płace dalej rosną

To dobra informacja, bo oznacza, że wynagrodzenia, które wzrosły w sferze budżetowej, ale też w większych firmach (z liczbą pracowników przewyższającą dziewięć osób) nadal rosną. Ekonomiści spodziewają się wzrostu o 11,6 proc. rok do roku, czyli nieznacznie więcej niż w kwietniu, gdy było to 11,3 proc. Ale to też zła informacja dla RPP i perspektyw obniżek stóp procentowych. Przy 2,5 proc. inflacji oznacza to, że nasze wynagrodzenia są realnie rok do roku wyższe o 9 proc. To powód dla którego inflacja w Polsce szybko nie wygaśnie.

Inflacja bazowa spada

NBP opublikuje swój szacunek inflacji bazowej, która powinna wynieść około 3,9 proc. – konsensus mówi nawet o 3,85 proc. To nadal daleko od celu inflacyjnego banku centralnego wynoszącego 2,5 proc. Ta miara inflacji jest o tyle ważna, że pokazuje zmiany cen usług i wszystkich innych produktów niż żywność, czy energia. Dla banku centralnego to drogowskaz, który pozwala dokonać obniżki stóp procentowych (przynajmniej w teorii). Dopóki nie będzie znacznie niższa, to prezes NBP Adam Glapiński nie ogłosi na konferencji, że zostaje gołębiem.

Bank Anglii nic nie zrobi

Skoro już jesteśmy przy bankach centralnych to ten zarządzający kursem funta najpewniej nic nie zrobi podczas posiedzenia 20 czerwca. Tak to wycenia rynek. Najwcześniej decyzja o zmianie 5,25 proc. stóp procentowych będzie mieć miejsce w sierpniu.

Inflacja w strefie euro nie zaskoczy

Zostając przy tematach nie wzbudzających emocji, w przyszłym tygodniu poznamy odczyt inflacji HICP dla strefy euro i UE. Ekonomiści spodziewają się, że będzie szła po sznurku i osiągnie poziom 2,6 proc., czyli tyle co poprzednio. Jest to tak niezaskakujące, że tydzień temu EBC obniżył stopy procentowe, bo chce wspomóc szorującą po dnie gospodarkę Niemiec. Inflacja, która nie zaskakuje to jednak dobra informacja dla dalszej ścieżki obniżek stóp procentowych w strefie euro.

Transparentność budżetu staje na rządzie

Na koniec coś co wzbudzało przez lata ogromne emocje. Słyszeliśmy o miliardach złotych wydatków publicznych „ukrytych” w BGK i innych agencjach, które nie są elementem budżetu państwa. Po przyjęciu zmian w ustawie o finansach publicznych, plan finansowy BGK będzie załączony do ustawy budżetowej, a klasyfikacja wydatków publicznych będzie też dzielona ze względu na ministerstwa, a nie tylko paragrafy ustawy budżetowej. Ma być ładniej, bardziej transparentnie i informacyjnie. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce. Co ciekawe, minister finansów dostanie nowe narzędzie w postaci rezerwy celowej, dzięki której będzie mógł rozdzielać środki zaoszczędzone w ciągu roku bez potrzeby nowelizacji ustawy.

Do zobaczenia za tydzień i słonecznej konsumpcji w niedzielę.

Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku