Woś: Czy ten dług się spłaci? [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 listopada 2021, 12:00
pieniądze
Shutterstock
Czas pandemii był (jest?) czasem długu. Na szczęście, bo gdyby nie mocne interwencje rządów w gospodarkę i wzięcie na siebie kosztów kolejnych lockdownów oraz innych restrykcji, już dawno mielibyśmy nowy wielki kryzys. A więc także społeczną katastrofę.

Po tych wszystkich interwencjach został oczywiście dług. Jeśli spojrzeć na sprawę globalnie, to dług rządowy (publiczny) wynosi dziś średnio 97 proc. PKB. To najwięcej od 50 lat. Sporo pisze się o długu w krajach rozwiniętych i bogatych, a przecież akurat tam nie przekłada się on aż tak na problemy ludzi. A gospodarki najsilniejszych państw dysponują dużymi możliwościami tegoż długu rolowania. W wielu przypadkach chętnych do pożyczania bogatym jest więcej niż potrzeb pożyczkowych. Dzieje się tak dlatego, że papiery dłużne rozwiniętego świata uchodzą za pewną lokatę, a kapitał (zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach) lubi gdzieś bezpiecznie zaparkować.

Spójrzmy jednak tym razem na to, co dzieje się poza rozwiniętym Zachodem. Chodzi oczywiście o tzw. gospodarki wschodzące i rozwijające się (Emerging Market and Developing Economies, EMDE). To ogromna grupa krajów. Od gwiazd (Chiny, Indie) przez Brazylię albo Turcję po Pakistan, Bangladesz albo Uzbekistan. Tutaj średnia zadłużenia jest trochę niższa niż na Zachodzie i wynosi 63 proc. PKB. To jednak także rekord. Najwyższy poziom od 30 lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj