Elektryk zamiast diesla? Wolne żarty. Polska polityka klimatyczna

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 maja 2024, 08:30
Pod naciskiem opinii publicznej rząd postanowił złagodzić politykę klimatyczną, odkładając kij i stawiając już tylko na marchewkę.

 „Zielony Ład? Tak, ale dla ludzi i metodą zachęt, nie nakazów i zakazów. Musi to na Rusi” – napisał w marcu Szymon Hołownia na portalu X. Reprezentująca Polskę 2050 minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zabrała się do wdrażania słów swojego partyjnego szefa i mamy pierwsze efekty. Z polskiego KPO wyleciały podatki od samochodów spalinowych, a w zamian pojawią się hojniejsze dopłaty do pojazdów elektrycznych, także tych używanych.

Łączny koszt wyniesie 1,6 mld zł, czyli będzie niemal dwukrotnie wyższy niż aktualnego programu „Mój elektryk”, którego budżet opiewa na 900 mln zł. Bazowa kwota wsparcia wyniesie 30 tys. zł, jednak będzie można liczyć nawet na o 10 tys. zł więcej. Dodatkową premię otrzymają osoby złomujące swój stary pojazd, który mają od co najmniej trzech lat. Do wyższej dotacji będzie uprawniać również roczny dochód niższy od 135 tys. zł. Pojawią się jednak ograniczenia wartości dofinansowywanych pojazdów – 225 tys. zł dla samochodów nowych i 150 tys. zł dla używanych. Te ostatnie nie będą mogły być starsze niż cztery lata.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj