TSUE postanowił w poniedziałek, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych z maja i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Biejat w rozmowie z PAP oceniła, że w opinii klubu Lewica "jedyną odpowiedzialność za sytuację w Turowa ponosi rząd". "Po pierwsze dlatego, że nie przygotował żadnych planów odejścia od węgla dla tego regionu i efektem tego będzie utrata środków na sprawiedliwą transformację z Unii Europejskiego" - powiedziała.

Reklama

Jako drugi punkt posłanka wskazała "absolutną i porażającą klęskę dyplomatyczną rządu w konflikcie z Czechami". "Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami tego jak kolejni członkowie rządu zaklinają rzeczywistość, próbując nas przekonać, że wszystko jest świetnie, a kolejne fakty temu przeczą" - dodała.

"Na tym wszystkim cierpią mieszkańcy oraz pracownicy kopalni i elektrowni, a będziemy cierpieć my wszyscy. Mówię to z bólem, jako osoba walcząca o to, żebyśmy jak najszybciej od węgla odeszli, Turów w tej chwili pokrywa duży procent naszego zapotrzebowania na węgiel i nie da się go wyłączyć z dnia na dzień bez ogromnych kosztów społecznych" - oceniła Biejat.

Jak wskazała, "na dzisiaj Turów nie powinien zostać zamknięty, powinien zostać podjęty dialog z pracownikami i mieszkańcami, o który Lewica apeluje od wielu miesięcy".

"Domagamy się, żeby rząd przejął pełną odpowiedzialność za tę sytuację zamiast obrażać się na Unię Europejską, premiera Czech Andreja Babisza i udawać, że to nie jego problem" - podkreśliła wiceszefowa klubu Lewicy.

Kara z TSUE za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia będzie naliczana od dnia doręczenia Polsce postanowienia do chwili, w której Polska zastosuje się postanowienia z 21 maja, gdy TSUE nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy z wniosku Czech. Czechy uważają, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych.