Tusk spotkał się w sobotę ze strażakami ochotnikami z OSP Grzmiąca (woj. zachodniopomorskie). Po nim był pytany przez dziennikarzy m.in. o ewentualną współpracę z szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem. Prezes Porozumienie w sobotę podczas konwencji krajowej partii mówił o celach, które ugrupowanie chce zrealizować "po odsunięciu PiS od władzy".

"Odwiedzając Pomorze Zachodnie spotykam ludzi, którzy z troską pytają się o to, czy my się jakoś dogadamy na opozycji, czy będzie można rzeczywiście doprowadzić do zmiany - ci, którzy chcą zmiany, bo przecież nie wszyscy chcą" - powiedział Tusk dziennikarzom. Jak dodał, "warto szanować dobrą wolę, intencję i energię każdego człowieka".

Reklama

"Staram się być dobrze przygotowany do politycznej sytuacji krytycznej, czyli do wyborów. Nie odepchnę nikogo, kto będzie gotowy pracować na rzecz tego politycznego przełomu. Głęboko w to wierzę, że wygramy przyszłe wybory i do tego potrzeba właśnie jednoczenia energii, sił, pomysłów" - powiedział Tusk.

Jak dodał, jeśli chodzi o jego intencje, to nikogo nie będzie przekreślał. "Nie mam jakichś szczególnych oczekiwań wobec pana byłego wicepremiera Gowina. Znam go wiele lat. Kiedyś współpracowaliśmy (Gowin był ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL - PAP), później zmienił kierunek swoich politycznych sympatii, zainteresowań. Nikt nikomu w życiu, i także w polityce, nie powinien zamykać ostatecznie drzwi" - powiedział.

Lider PO został także zapytany o to, czy wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin jest "jedynym możliwym specjalistą, któremu można powierzać zadanie odbudowy Ukrainy przez Polskę ".

"Informacja, że pan wicepremier Sasin ma się zajmować odbudową Ukrainy, zabrzmiała jak dość ponury żart. Zresztą do tej pory nie jestem pewien, czy oni to serio powiedzieli. Jak mówimy o Ukrainie, o wojnie, o zrujnowaniu tego kraju przez rosyjskie rakiety i bomby i o tym wielkim dziele odbudowy, który czeka Ukrainę i całą Europę, cały zachodni świat, to tu nie ma jakby miejsca na żarty" - ocenił Tusk. "Gorąco apeluję, aby nie robić tego Ukraińcom, oni mają naprawdę bardzo poważne problemy, dramaty na głowie i nie zasłużyli na to, żeby jeszcze dołożyć im do tego wicepremiera Sasina jako budowniczego" - dodał.

Jak przekazał Tusk, zgodnie z pojawiającymi się informacjami, jeśli tylko uda się zakończyć wojnę, to pierwsza międzynarodowa transza pomocy dla Ukrainy może przekroczyć 100 mld euro. "Mówię o takim pierwszym rzucie. To jest wielkie gigantyczne przedsięwzięcie inwestycyjne - chodzi o odbudowę Ukrainy, ale to oznacza także wielkie interesy dla tych, którzy będą w stanie dobrze zagospodarować tę pomoc. I to jest także bardzo ważne zadanie dla Polski" - ocenił. Jak dodał, "bardzo bym chciał, żeby zajmowali się tym ludzie kompetentni i uczciwi, więc poszukajmy kogoś innego, niż zaproponowany pan wicepremier".

Na początku maja wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin powiedział na konferencji prasowej towarzyszącej Polsko-Ukraińskiemu Forum Energii, że kilka tygodni temu zwrócił się do spółek Skarbu Państwa o "przedstawienie swoich planów i możliwości w procesie odbudowy Ukrainy". Jak mówił, chodzi o zbiorczą ofertę, wynikającą z deklaracji spółek Skarbu Państwa, która zostanie przekazana rządowi ukraińskiemu. W piątek Sasin przekazał, że ma już informacje ze spółek Skarbu Państwa, w jaki sposób widzą one możliwość zaangażowania się w proces odbudowy Ukrainy, który przed nami; chce również zaangażować do niego podmioty prywatne tak, by polska oferta była możliwie pełna.

Agresja Rosji na Ukrainę trwa od 24 lutego br.

Aneta Oksiuta

aop/ itm/