Liczne badania – a także wielu demagogów – wskazują, że przy urnach wyborczych obywatele kierują się wszystkim, tylko nie tym, czym powinni. Liczy się dla nich np. to, czy kandydat/kandydatka na posła/posłankę lub prezydenta/prezydentkę jest przystojny/ładna albo czy ma wystarczająco uroczy uśmiech. Ponoć nawet – o zgrozo – w ogóle nie zwracają uwagi na program wyborczy, a jedynie na krótkie kampanijne slogany, których zresztą najczęściej nie rozumieją. A najbardziej kompromituje ich to, że najważniejszy dla nich jest ich własny interes, ich tu i teraz. Przywołując obfitą literaturę, dowodzącą, że wyborcy nie powinni wybierać, należałoby zabronić demokracji, a rządy – zamiast politykom – powierzyć oświeconej sztucznej inteligencji. A może jednak nie jest z nami tak tragicznie?
Ekonomistka GRAPE. Związana z Uniwersytetem Warszawskim, profesor nauk ekonomicznych. W latach 2007-2017 pracowała w Instytucie Ekonomicznym Narodowego Banku Polskiego, specjalizując się w zagadnieniach dotyczących rynku pracy i gospodarstw domowych. W kadencji 2022-2028 członkini Rady Polityki Pieniężnej. Fulbright Scholar (Uniwersytet Columbii) oraz Mellon Fellow (Netherlands Institute for Advanced Studies), gościła także w IAAEU w Trewirze oraz w IOS w Regensburgu.
