Zdaniem prokuratury kobieta, która zaciągnęła kredyt zawarła umowę jako konsument, a zgodnie z jej treścią bank nie miał prawa do pobrania prowizji od wcześniejszej spłaty kredytu w przypadku umowy z konsumentem.

Chodzi o umowę kredytu hipotecznego, którą kobieta zawarła z bankiem w listopadzie 2007 r. Jego spłata miała nastąpić w 144 miesięcznych równych ratach kapitałowo-odsetkowych. Umowa zakładała przy tym, że w sytuacji wcześniejszej spłaty kredytu, bank był uprawniony do pobrania opłaty. Zgodnie z kontraktem, bank mógł pobrać opłatę, jeżeli w okresie krótszym niż 1/3 umownego okresu kredytowania kredytobiorca spłaciłby ponad 90 proc. wypłaconej kwoty kredytu.

Kobieta spłaciła kredyt wcześniej, bo już we wrześniu 2008 r., a bank pobrał opłatę z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu. W konsekwencji powódka zwróciła się do banku o zwrot pobranej prowizji. Wniosek ten nie został jednak uwzględniony.

Ponad miesiąc później w październiku 2008 r. bank m.in. w tabelach opłat i prowizji zniósł obowiązek pobierania prowizji za przedterminową spłatę kredytu.

W 2014 r. kobieta wnioskowała o zawarcie ugody na drodze sądowej ws. pobranej od niej prowizji. Jednak żaden przedstawiciel banku nie stawił się na posiedzenie, wobec czego nie doszło do zawarcia ugody.

Reklama

W konsekwencji kobieta wniosła do warszawskiego sądu rejonowego pozew przeciwko bankowi o zapłatę wraz z ustawowymi odsetkami, a w dalszej kolejności o ustalenie nieważności umowy kredytu lub ustalenie nieistnienia umowy kredytu.

Sąd uwzględnił ten pozew i zasądził od banku roszczenie na rzecz kobiety. W uzasadnieniu sąd wskazał, że umowa zawarta między stronami jest nieważna na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego. Od tego orzeczenia bank się odwołał.

Sąd okręgowy zmienił jednak zaskarżony wyrok na korzyść banku i oddalił powództwo kobiety w całości. Sąd ten nie zgodził się z oceną prawną sądu I instancji. Jego zdaniem, należało oddalić pozew, ponieważ zgodnie z art 411 Kc nie można żądać zwrotu świadczenia, jeżeli świadczenie zostało spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna.

Od tego orzeczenia skargę nadzwyczajną do SN wniósł zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand. Prokuratura domaga się uchylenia zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie.

Prokuratura podkreśliła w skardze, że kobieta zawarła umowę kredytu jako konsument i tym samym w tej sprawie powinny być stosowane przepisy ustawy o kredycie konsumenckim. Prokurator Generalny zaznaczył też, że umowa spornego kredytu wprost przewidywała, że w przypadku zawarcia przez bank umowy z konsumentem, nie miał on prawa pobierać prowizji za wcześniejszą spłatę kredytu.

Jego zdaniem, oddalenie powództwa kobiety prowadziło też do niesprawiedliwego społecznie uznania, że niezależnie od tego czy stosunek prawny, z którego wynika świadczenie jest nieważny, nie można żądać jego zwrotu, jeżeli świadczenie zostało spełnione przed terminem.

W ocenie prokuratury jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości i skutkuje różnicowaniem sytuacji prawnej osób zawierających umowę w zależności od terminu spełnienia świadczenia. W skardze wskazano też, że jest to krzywdzące dla osób, które spełniły świadczenia przed terminem wymagalności.

Prokuratura w skardze nie zgodziła się ze stanowiskiem sądu, zgodnie z którym sam fakt spłaty kredytu przed terminem określonym w nieważnej umowie wyklucza możliwość jego zwrotu bez rozpoznania, czy drugiej stronie istotnie przysługiwała wierzytelność, w jakiej była ona wysokości i czy była wymagalna.

Ostatecznie prokuratura uznała wyrok sądu II instancji w tej sprawie za przejaw rażącej wadliwości prawnej, zaistniałej w procesie sądowego stosowania prawa.