"Dwie godziny trwała dyskusja nad projektem ustawy antylichwiarskiej podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów (SKRM). Nie dość, że długo, to z naszych informacji wynika, że skończyło się właściwie bez konkluzji. Projekt nie został zatwierdzony, ale komitet go nie odrzucił. Resort sprawiedliwości, autor regulacji, dostał tydzień na uwzględnienie poprawek dyskutowanych podczas posiedzenia. Potem projekt ma wrócić na SKRM" - pisze "Puls Biznesu".

"PB" przypomina, że w czerwcu Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało, iż przygotowuje nową wersje ustawy antylichwiarskiej, która miała przywrócić próg kosztów pozaodsetkowych wprowadzonych na czas pandemii w marcu 2020 r. w wysokości 15 proc. plus 6 proc. Potem skorygowało zasady liczenia limitu na formułę 10 proc. plus 10 proc.

Reklama

"Zarys projektu znany był wyłącznie z wypowiedzi medialnych przedstawicieli resortu, głównie wiceministra Marcina Warchoła" - wskazuje "Puls Biznesu".

"PB" przypomniało, że kilka tygodni temu dziennik opublikował jedną z wersji nowej ustawy, która, "jak się okazało, jest bliźniaczo podobna do podobnej regulacji, przygotowanej przez resort w 2019 r."

"Właśnie ze względu na podobieństwo zaplanowanych rozwiązań resort nie przekazał nowelizacji ani do konsultacji międzyresortowych, nie mówiąc o konsultacjach społecznych, wychodząc z założenia, że cała ścieżka negocjacji została przeprowadzona przed dwoma laty. Projekt został wysłany tylko do resortów finansów, rozwoju oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)" - czytamy.

Gazeta napisała, że dotarła do zastrzeżeń i poprawek do ustawy nadesłanych przez te instytucje oraz uwag Rządowego Centrum Legislacji (RCL).

"Z lektury opinii nadesłanych do resortu sprawiedliwości wynika, że przy całej urzędniczej poprawności politycznej zarówno UOKiK, jak ministerstwa uważają regulację za źle napisaną, miejscami niestarannie, z prawnego punktu widzenia, a w punktach dotyczących kwestii rynkowych czasem bez znajomości zasad funkcjonowania rynku finansowego oraz nadzoru nad nim" - pisze "PB".

Jak dodaje dziennik, "wspólnym mianownikiem niemal wszystkich opinii jest zwrócenie uwagi na tryb procedowania bez konsultacji z interesariuszami".