Urodzona 23 lutego 1915 r., czyli w pierwszym roku I wojny światowej, Anna Winiarska jest oficjalne najstarszą żyjącą osobą w Polsce, a na liście krajowych rekordzistów zajmuje – na razie - miejsce 18. (trzy dni po jubileuszu wyprzedziła Irenę Śmiałowską urodzoną w 1908 r., a zmarłą w 2019). Do zajmującej 10. miejsce w polskim rankingu długowieczności Józefy Ciesielskiej (urodzonej w 1912 r. w Cesarstwie Niemieckim, a zmarłej w 2023 r. w Wielkopolsce) brakuje jej niecałych 140 dni, zaś do liderki – Tekli Juniewicz, urodzonej w czerwcu 1906 r. w Austro-Węgrzech i zmarłej w sierpniu 2022 r. na Górnym Śląsku – pięciu lat i dwóch miesięcy.
Anna jako 3,5-letnie dziecko świętowała wraz z bliskimi odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów, potem dorastała w II RP, przeżyła II wojnę, stalinizm, Gomułkę, Gierka, Jaruzelskiego i stan wojenny, narodziny i rozwój III RP… Całe dorosłe życie związała z rodzinną Hutą Gogołowską, gdzie wraz z mężem prowadziła gospodarstwo rolne i wychowywała czworo dzieci. Mąż zmarł w 1998 r. Z tym światem pożegnało się już także troje dzieci jubilatki. Dorobiła się jednak 17 wnucząt, 27 prawnucząt i 14 praprawnucząt. Ponoć tajemnica jej długowieczności kryje się gdzieś w przydomowym ogródku, będącym celem codziennych zabiegów, a zarazem źródłem wielkiej radości. Sąsiedzi podkreślają, że największą rolę odegrało tu otoczenie kochających i wspierających ludzi powiązane ze skromnym stylem życia i pogodą ducha. Na widok drugiego człowieka Anna reaguje odruchowym uśmiechem... Ile uśmiechów stulatków będziemy podziwiać w najbliższych latach i jakie to będzie miało konsekwencje dla nas wszystkich?
Demograficzne tsunami: 70 tysięcy stulatków w Polsce już niebawem
Osoby w tym wieku wciąż wzbudzają sensację, a tymczasem ich liczba ustawicznie rośnie. Gdyby nie pandemia, pewnie już dziś mielibyśmy nad Wisłą ponad 10 tys. stulatków. Ta liczba może być przekroczona wkrótce, może nawet w tym roku. To rewolucyjna wręcz zmiana! – o ogromnym wpływie na strukturę społeczną, a więc i kierunki oraz cele polityki społeczno-gospodarczej.
W okresie międzywojennym w całej Polsce żyło zaledwie kilka tysięcy osób powyżej 90 lat i kilkoro prawdopodobnych stulatków. Przez dwie dekady po II wojnie światowej populacja 90+ wynosiła ok. 10 tys., a 20 tys. przekroczyła dopiero w 1968 r. Stulatków było wtedy w Polsce na tyle mało, że GUS nie ujmował ich w publikowanych statystykach.
Dokładnie 40 lat temu, w 1986 roku, liczba 90+ w Polsce przekroczyła 50 tys., a w pierwszym roku XXI wieku - 100 tys. , by 15 lat później wzrosnąć do 200 tys. i w 2024 roku przebić kolejną granicę: 300 tys. Łatwo zauważyć, że populacja 90-latków podwaja się mniej więcej co 15 lat. Jeszcze niedawno, bo w 2022 r., prognozy GUS mówiły o 800 tys. 90+ w 2048 r., ale okazało się, że przewidywalna długość życia zwiększa się szybciej od tych prognoz i najnowsza, eksperymentalna, korekta prognozy (z listopada 2025 r.) zakłada, iż w połowie wieku będziemy mieli w Polsce ponad milion 90+.
Co istotne – populacja 95+ i 100+ powiększa się jeszcze szybciej, w efekcie czego w połowie obecnego stulecia nad Wisłą mieszkać ma aż 70 tysięcy osób powyżej stu lat i około 300 tysięcy 95+. Osób 80+ będziemy mieli 4,2 mln – to ponad dwa razy więcej niż dziś (na koniec lipca 2025 r. było ich nieco ponad 1,6 mln; 3 mln mamy osiągnąć za nieco ponad dekadę)! Wszystko to radykalnie zwiększy zapotrzebowanie na usługi opiekuńcze, gdyż z każdym rokiem życia skokowo rośnie uzależnienie seniorów od rożnych form wsparcia z zewnątrz.
Stulatkom od 1972 r. przyznawane jest w Polsce specjalne państwowe świadczenie, wynoszące obecnie niespełna 6,6 tys. zł (w marcu zostanie zwaloryzowane).Liczba pobierających je osób zwiększa się ostatnio skokowo – np. na Mazowszu i Małopolsce wzrosła w pięć lat o ponad połowę, przekraczając łącznie 1 100 osób. Ponad 85 proc. z nich to kobiety. Im dalej od miejskich metropolii – tym przewaga pań jest większa. W oddziale ZUS w Krakowie świadczenie pobiera grupa 192 kobiet i 39 mężczyzn, a w pobliskim Chrzanowie – 61 kobiet i zaledwie 5 mężczyzn.
Demografia rządzi: mężczyźni w Polsce żyją (nieco) dłużej niż kiedyś, ale daleko im do długowieczności polskich kobiet
Prawie wszyscy wiedzą, że mężczyźni żyją w Polsce statystycznie o około 8 lat krócej od kobiet. Tu dodam dwie wiadomości: zła i dobrą. Zła jest taka, że w szczegółach rzecz wygląda dla panów gorzej, natomiast dobra – że w statystykach widać ostatnio pewną poprawę sytuacji panów. Porównajmy:
- W 1970 r. żyło w Polsce 331 tys. 80+, w tym tylko 101 tys. mężczyzn (30,5 proc.)
- W 1980 r. żyło w Polsce 523 tys. 80+, w tym zaledwie 155 tys. mężczyzn (29,6 proc.)
- W 1985 r. żyło w Polsce 655 tys. 80+, w tym 195 tys. mężczyzn (29,8 proc.)
Czyli w całym okresie PRL mężczyźni stanowili mniej niż jedną trzecią osób 80+. Co więcej - niewielu panów dożywało wieku emerytalnego. Większość kobiet po 60-ce było w Polsce wdowami (!!!).
W 1986 roku, równo 40 lat temu, trzy lata przed upadkiem komuny, w całej populacji kobiet 60+ wdowy stanowiły 52 procent (mężatki 39 proc., panny 7 proc., rozwiedzione niecałe 2 proc.), a w całej populacji mężczyzn 60+ wdowcy stanowili zaledwie 13,6 proc. (żonaci 82 proc., kawalerowie niecałe 3 proc., rozwiedzeni 1,6 proc.). W liczbach bezwzględnych rzecz wyglądała jeszcze bardziej brutalnie: mieliśmy w kraju ponad 2,12 mln wdów i tylko 0,36 mln wdowców (proporcja prawie 6:1).
Widać było wtedy także ogromne różnice między miastem a wsią. W miastach na jednego mężczyznę 80+ przypadały trzy kobiety w tym wieku, a na wsi tylko dwie. Dziś się to powoli zmienia. W 2024 r. przeciętne trwanie życia dla mężczyzn w miastach wynosiło 75,1 roku, a na wsi – 74,7 roku, natomiast wśród kobiet różnica ta była niewielka - 82,3 roku w miastach i 82,2 roku na wsi. Jak to się przekłada na odsetek mężczyzn w populacjach 60+ oraz 80+?
Demografia 60+: Żonaci żyją dłużej, ale rośnie odsetek rozwiedzionych seniorów
Wedle najświeższych danych GUS, w 2025 roku:
- żyło w Polsce ponad 10 mln osób 60+, w tym 4,2 mln mężczyzn (42 proc.) i 5,8 mln kobiet; było wśród nich niecałe 400 tys. wdowców i ponad 2 mln wdów (proporcja 5:1)
- wdowcy stanowili w gronie mężczyzn 60+ niespełna 10 proc.; dominowali żonaci (76 proc.), rozwiedzionych było 7 proc., kawalerów 6,5 proc.
- wdowy stanowiły w gronie kobiet 60+ blisko 36 proc., przeważały mężatki (50,4 proc.), rozwiedzionych było niecałe 9 proc., a panien niespełna 5 proc.
Podstawowa zmiana polega na tym, że w ciągu tych czterech dekad zasadniczo – bo z ponad 52 proc. do 36 proc. – zmniejszył się odsetek kobiet 60+, które są wdowami, a wzrósł zasadniczo udział mężatek (z 39 proc. do ponad 50 proc.). Zmniejszył się też odsetek wdowców wśród mężczyzn 60+. Potroiły się udziały rozwiedzionych.
A jak to wygląda w populacji 80+? W 2025 r. żyło w Polsce 1,6 mln osób 80+, w tym 505 tys. mężczyzn (31,6 proc.). Czyli udział panów w tej grupie wiekowej nieco wzrósł, ale stanowią oni nadal mniej niż jedną trzecią najstarszej części populacji.
- wdowcy stanowili prawie 28 proc. populacji mężczyzn 80+ (żonaci dwie trzecie, rozwiedzeni poniżej 3 proc., kawalerowie poniżej 3 proc.)
- wdowy stanowiły prawie 69 proc. populacji kobiet 80+ (mężatki 22 proc., rozwiedzione 5 proc., panny 3 proc.).
Widać wyraźnie, że musimy intensywnie popracować nad kondycją i długowiecznością mężczyzn – zwłaszcza że w większości krajów OECD różnica między długością życia pań i panów jest znacznie mniejsza. Równocześnie polityka publiczna musi się przestawić na efekty „silver tsunami”. Bo to jest i będzie tsunami.