Siemoniak: Osoby, koczujące na granicy z Białorusią nadal próbują zastraszyć pograniczników. Służby zmieniają taktykę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 czerwca 2024, 08:51
Tomasz Siemoniak
Minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak/PAP Archiwalny
Strefa buforowa przy granicy z Białorusią budzi kontrowersje, ale minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak podkreśla, że to krok niezbędny dla zapewnienia bezpieczeństwa. Działania przemytników ludzi są coraz bardziej śmiałe, a polskie służby niemal codziennie mierzą się z agresją i próbami przekroczenia granicy. Minister zapewnia, że nowe przepisy nie będą ograniczać dostępu mediów i organizacji pomocowych.

Minister spraw wewnętrznych i administracji tłumaczył w Polskim Radiu, że wprowadzenie od czwartku strefy buforowej przy granicy Polski z Białorusią jest konieczne, ponieważ "radykalnie" wzrosła liczba osób, które próbują nielegalnie dostać się do Polski, jak i ich agresja. "Każdego dnia mamy do czynienia z rzucaniem kamieniami, konarami, strzelaniem z procy" - sprecyzował. Podkreślił, że strefa ma zapewnić bezpieczeństwo żołnierzom oraz funkcjonariuszom Straży Granicznej i policji, a jednocześnie jest przeciwko m.in. przestępczej działalności gangów przemytników ludzi, którzy zarabiają na tym "ogromne pieniądze".

"To rozporządzenie (wprowadzające strefę buforową) nie jest absolutnie skierowane przeciwko mediom ani organizacjom pomocowym. Przewidujemy zgody Straży Granicznej. Nikt nie będzie odsuwany. Przejrzystość tej sytuacji jest ważną wartością w tym wszystkim. Nie ma żadnego powodu, by odcinać tę granicę od mediów" - podkreślił.

Jak ma wyglądać strefa buforowa?

Strefa buforowa ma być rozciągnięta wzdłuż granicy na długości 60 km. Poprzednio, gdy podobną strefę wprowadzał rząd Mateusza Morawieckiego, jej długość wynosiła 400 km. "Działamy tam, gdzie jest to absolutnie niezbędne. Nie ma tam żadnych szlaków turystycznych, żadnej miejscowości. W jednym miejscu, gdzie dochodzi szlak, nie będzie żadnej przeszkody, by mogli poruszać się tam turyści" - powiedział Tomasz Siemoniak.

Szef MSWiA przekazał też, że od ubiegłej środy zmieniona jest strategia działania polskich służb na granicy. "W tej chwili ciężar walki z agresywnymi, napierającymi demonstrującymi (osobami) ponoszą oddziały prewencji policji. Przynosi to rezultaty" - powiedział. Dodał, że policjanci szkolą żołnierzy i strażników do takich działań.

Siemoniak o kontuzji Lewandowskiego

Tomasz Siemoniak zapytany został również o nieobecność kontuzjowanego kapitana reprezentacji Polski w piłce nożnej Roberta Lewandowskiego podczas pierwszego meczu kadry w mistrzostwach Europy w niedzielę 16 z Holandią. Stwierdził, że w tej sytuacji wszyscy powinni mocniej kibicować polskiej drużynie. "Robert Lewandowski jest liderem, jednym z największych polskich piłkarzy w historii, wszyscy jesteśmy z niego dumni. Na pewno holenderskie łydki drżałyby przed Robertem Lewandowskim. Ale niech inni pokażą. Wierzę w tę reprezentację, wierzę, że czasem takie momenty, kiedy trzeba zastąpić legendę, kreują wielkie kariery" - powiedział minister.

Autorka: Anita Karwowska

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj