Fala krytyki po wpisie Dowództwa Generalnego. Nowa kampania budzi kontrowersje

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
27 grudnia 2024, 15:35
[aktualizacja 27 grudnia 2024, 15:35]
Polscy piloci na tle samolotu Saab 340 AEW.
Polscy piloci na tle samolotu Saab 340 AEW./Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych
Kamil służy w 43 Bazy Lotnictwa Morskiego — tak rozpoczyna się wrzucony dziś post na social media Dowództwa Generalnego. Ma być początkiem kampanii opowiadającej o historii polskich pilotów wojskowych. Nowa kampania wzbudza jednak liczne kontrowersje, a w komentarzach widać falę krytyki. Dlaczego?

Nowa kampania Dowództwa Generalnego

Każdy post to nowe historie, zdjęcia i ciekawostki związane z życiem naszych skrzydlatych bohaterów. Będziecie mieli okazję poznać nie tylko techniczne aspekty ich zawodu, ale także osobiste historie, które kryją się za mundurem — czytamy w komunikacie.

Jak napisali, tak też zrobili. Następnego dnia (27 grudnia) pojawiła się historia pierwszego pilota.

Nie powinniśmy chwalić się swoimi pilotami?

Kamil służy w 43 Bazy Lotnictwa Morskiego jako Dowódca Klucza. Już od najmłodszych lat marzył o byciu żołnierzem. Z czasem, w okresie gimnazjum i szkoły średniej, pojawiła się wizja zostania pilotem. To marzenie zainspirowało go do aplikowania do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, którą ukończył w 2014 roku. Jako Dowódca Klucza pełni rolę instruktora i pilota na samolocie An-28/M28. Posiada ponad 2000 godzin nalotu.

Samoloty transportowe M28 „Bryza”. Fot. Tadam
Samoloty transportowe M28 „Bryza”. Fot. Tadam

Jednym z najgłośniejszych, był przypadek zabicia dowódcy rosyjskiego okrętu podwodnego. . Nieznany sprawca strzelił oficerowi kilka razy w plecy oraz klatkę piersiową, a następnie uciekł.

Profil rosyjskiego oficera można było samodzielnie wyszukać w aplikacji Strava.
Profil rosyjskiego oficera można było samodzielnie wyszukać w aplikacji Strava.

Skąd zabójca wiedział, gdzie znajdzie rosyjskiego oficera? Okazało się, że zgubą Rosjanina okazała się Strava, czyli popularna aplikacja do dokumentowania aktywności fizycznej, gdzie zamieszczał swoje przejażdżki rowerowe oraz biegi. Na tej podstawie Ukraińcom udało się zlokalizować Rżyckiego.

Ochrona wizerunku żołnierzy

Zamieszczanie w internecie różnych treści może być bardzo niebezpieczne. Kiedyś jeden z reportaży rosyjskiej armii zdradził dyslokację sprzętu wojskowego, co zakończyło się atakiem pocisków wystrzelonych przez ukraińskie wyrzutnie rakietowe M142 HIMARS.

Zdjęcie polskiej wyrzutni Homar-K (K239), które jeden wrzucił do internetu jeden z użytkowników platformy X (wrzucone zostało bez cenzury).
Zdjęcie polskiej wyrzutni Homar-K (K239), które wrzucił do internetu jeden z użytkowników platformy X (oryginalnie wrzucone zostało bez cenzury). To jeden z przykładów nierozsądnego publikowania zdjęć w internecie.

Przy ich pomocy można stwierdzić, z jakich pododdziałów pochodzi konkretny sprzęt wojskowy, co może mieć krytyczne znacznie w trakcie konfliktu zbrojnego.

Systematycznie prowadzone są także szkolenia, na których żołnierze Wojska Polskiego są ostrzegani przed skutkami nierozsądnego udostępniania treści w internecie. Niezalecane jest także, aby wstawiać na swój profil na social media zdjęcie w mundurze oraz udostępniać sieć swoich znajomych (na podstawie której można także np. określić, z kim służy dany żołnierz).

Mimo to, kampanie takie jak przedstawiona w tym artykule pokazują, że świadomość zagrożenia nadal jest zbyt mała wśród osób prowadzących profile wojska na social media. Omawiany Kamil był już wcześniej opisywany w różnych mediach i można w łatwy sposób (bez użycia specjalistycznych programów) znaleźć nie tylko nazwisko pilota, ale także wiele innych cennych informacji na temat żołnierza. Przykład ten doskonale pokazuje, jak niebezpieczne mogą być takie wpisy.

Post umieszczony na profilu Wojsk Obrony Terytorialnej na Facebooku w kwietniu 2024 roku.
Post umieszczony na profilu Wojsk Obrony Terytorialnej na Facebooku w kwietniu 2024 roku.

Na tej podstawie potencjalny przeciwnik mógłby zapisać listę profili, które zgodnie z prośbą z posta, zareagowały na niego w dany sposób. To jednak jedynie jeden z wielu przykładów nierozsądnych działań armii w internecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj