Nowa kampania Dowództwa Generalnego
Każdy post to nowe historie, zdjęcia i ciekawostki związane z życiem naszych skrzydlatych bohaterów. Będziecie mieli okazję poznać nie tylko techniczne aspekty ich zawodu, ale także osobiste historie, które kryją się za mundurem — czytamy w komunikacie.
Jak napisali, tak też zrobili. Następnego dnia (27 grudnia) pojawiła się historia pierwszego pilota.
Nie powinniśmy chwalić się swoimi pilotami?
Kamil służy w 43 Bazy Lotnictwa Morskiego jako Dowódca Klucza. Już od najmłodszych lat marzył o byciu żołnierzem. Z czasem, w okresie gimnazjum i szkoły średniej, pojawiła się wizja zostania pilotem. To marzenie zainspirowało go do aplikowania do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, którą ukończył w 2014 roku. Jako Dowódca Klucza pełni rolę instruktora i pilota na samolocie An-28/M28. Posiada ponad 2000 godzin nalotu.
Jednym z najgłośniejszych, był przypadek zabicia dowódcy rosyjskiego okrętu podwodnego. . Nieznany sprawca strzelił oficerowi kilka razy w plecy oraz klatkę piersiową, a następnie uciekł.
Skąd zabójca wiedział, gdzie znajdzie rosyjskiego oficera? Okazało się, że zgubą Rosjanina okazała się Strava, czyli popularna aplikacja do dokumentowania aktywności fizycznej, gdzie zamieszczał swoje przejażdżki rowerowe oraz biegi. Na tej podstawie Ukraińcom udało się zlokalizować Rżyckiego.
Ochrona wizerunku żołnierzy
Zamieszczanie w internecie różnych treści może być bardzo niebezpieczne. Kiedyś jeden z reportaży rosyjskiej armii zdradził dyslokację sprzętu wojskowego, co zakończyło się atakiem pocisków wystrzelonych przez ukraińskie wyrzutnie rakietowe M142 HIMARS.
Przy ich pomocy można stwierdzić, z jakich pododdziałów pochodzi konkretny sprzęt wojskowy, co może mieć krytyczne znacznie w trakcie konfliktu zbrojnego.
Systematycznie prowadzone są także szkolenia, na których żołnierze Wojska Polskiego są ostrzegani przed skutkami nierozsądnego udostępniania treści w internecie. Niezalecane jest także, aby wstawiać na swój profil na social media zdjęcie w mundurze oraz udostępniać sieć swoich znajomych (na podstawie której można także np. określić, z kim służy dany żołnierz).
Mimo to, kampanie takie jak przedstawiona w tym artykule pokazują, że świadomość zagrożenia nadal jest zbyt mała wśród osób prowadzących profile wojska na social media. Omawiany Kamil był już wcześniej opisywany w różnych mediach i można w łatwy sposób (bez użycia specjalistycznych programów) znaleźć nie tylko nazwisko pilota, ale także wiele innych cennych informacji na temat żołnierza. Przykład ten doskonale pokazuje, jak niebezpieczne mogą być takie wpisy.
Na tej podstawie potencjalny przeciwnik mógłby zapisać listę profili, które zgodnie z prośbą z posta, zareagowały na niego w dany sposób. To jednak jedynie jeden z wielu przykładów nierozsądnych działań armii w internecie.
