"Informacje przekazane przez Tomasza Mraza na temat Funduszu Sprawiedliwości to materiał, którym natychmiast powinna zająć się prokuratura" - ocenił marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Podał też, że do tej pory nie wpłynęły do niego wnioski o uchylenie immunitetu posłom, którzy wcześniej zajmowali się FS.

"Jak są oskarżenia, to państwo powinno z zimną konsekwencją się nimi zająć"

Według niego poprzez nieprawidłowości wiele fundacji i osób pokrzywdzonych przestępstwami - czyli tych, które wedle założeń miały być wspierane z Funduszu - nie otrzymało potrzebnego wsparcia. "To materiał, który powinien natychmiast przełożyć się na działanie organów państwa takich jak prokuratura. My bardzo dużo mamy informacji już w przestrzeni publicznej i ona często zamieniana jest w publicystykę. A jak mamy być poważni w tych rozliczeniach, o których mówimy, to musi być prokurator, akt oskarżenia i wysłanie tego do sądu. Musi być konkluzja, musi być puentowanie" - powiedział w czwartek w Polsat News Hołownia.

Reklama

Pytany o to, czy do Sejmu wpłynęły wnioski o uchylenie immunitetu w tej sprawie - według doniesień medialnych w pierwszej kolejności mają one dotyczyć byłych wiceministrów sprawiedliwości, obecnie posłów PiS Michała Wosia i Marcina Romanowskiego - Hołownia odpowiedział, że takie wnioski do niego nie trafiły. "Tych wniosków jeszcze nie widziałem, jeszcze przez moje biurko nie przeszły. Jak będą, to oczywiście zrobię to, co zawsze, czyli skieruję do odpowiedniej komisji" - zapowiedział.

Marszałek Sejmu podkreślił też, że Polska w obecnej sytuacji, gdy trwa wojna za jej granicą, nie może zamienić się "w państwo latających noży i latających oskarżeń". "Jak są oskarżenia, to państwo powinno z zimną konsekwencją się nimi zająć. I o tym powinien się wypowiadać nie polityk, tylko prokurator, a następnie sąd" - przekonywał.

Podał też, że w ostatnim czasie otrzymał inne wnioski o uchylenie immunitetu dotyczące wieńców składanych pod pomnikiem smoleńskim w Warszawie. Chodzi m.in. o wniosek Komendanta Głównego Policji - przesłany do Sejmu przez Prokuratora Generalnego - o wyrażenie zgody na pociągnięcie posłanki PiS Anity Czerwińskiej do odpowiedzialności za wykroczenie z art. 124 par. 1 Kodeksu wykroczeń.

Nieformalna listy, według której przyznawano politykom Suwerennej Polski limity środków z Funduszu Sprawiedliwości

W środę Tomasz Mraz mówił też, że podczas pracy przy Funduszu Sprawiedliwości oceniał jedno ze zgłoszeń do konkursu funduszu, przygotowane przez fundację Profeto. Po negatywnej ocenie wniosku miał usłyszeć od przełożonych, że "to podmiot, na którym szczególnie zależy ministrowi" i ma on wygrać cały konkurs. Dopytywany potwierdził, że minister Ziobro "przed rozpoczęciem konkursu wskazał, kto ma go wygrać". Mraz podkreślił, że "nic nie mogło stać się bez jego (Ziobry) wiedzy i zatwierdzenia".

Jedna z wypowiedzi Mraza dotyczyła rzekomego istnienia nieformalnej listy, według której przyznawano politykom Suwerennej Polski - "przewodniczącym poszczególnych okręgów wyborczych" - limity środków z Funduszu Sprawiedliwości, które mieli do dyspozycji. Według niego chodziło o kwoty rzędu 1 mln, 700 tys. zł. Mraz powiedział, że politycy SP "kupczyli" tymi pieniędzmi, kupując za nie głosy i poparcie.

Prokuratura Krajowa, która prowadzi śledztwo dotyczące wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, podała pod koniec marca, że postawiła w tej sprawie zarzuty siedmiu osobom. To m.in. byli i obecni urzędnicy MS, zajmujący się funduszem, którego głównym celem, w założeniu, jest pomoc ofiarom przestępstw. W związku ze śledztwem w kilkudziesięciu miejscach w kraju ABW wraz z prokuratorami przeprowadziła przeszukania, m.in. w domu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Szef Prokuratury Krajowej Dariusz Korneluk poinformował wówczas, że w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości trwają analizy pod kątem przygotowania wniosków o uchylenie immunitetu politykom.