„Überall Patrioten”! Niemieckie spojrzenie na polskie marsze wyborcze.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 maja 2025, 06:52
Wielki Marsz Patriotów
Warszawa, 25.05.2025. Wybory prezydenta RP - kampania przed II turą. "Wielki Marsz Patriotów" w Warszawie.(amb) PAP/Leszek Szymański/PAP
W oczach niemieckiej dziennikarki Viktorii Großmann to, co wydarzyło się w niedzielę w Warszawie, nie było tylko politycznym show. To była bitwa o to, czym jest współczesna Polska i dokąd zmierza. Dla naszych zachodnich sąsiadów to nie tylko sprawa lokalna, to test, czy Polska pozostanie na europejskim kursie.

Biało-czerwona gorączka – z zewnątrz wygląda to identycznie

„Ciężko ich od siebie odróżnić” – pisze Großmann w artykule opublikowanym 25 maja na łamach „Süddeutsche Zeitung”. Stąd nieco ironiczny tytuł „Überall Patrioten” (wszędzie patrioci). Z jednej strony „Marsz Patriotów” Rafała Trzaskowskiego, z drugiej „Marsz dla Polski” Karola Nawrockiego. Tłumy, flagi, hasła – ale różnice zaczynają się dopiero, gdy spojrzy się głębiej.

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki/Piotr Nowak

Z niemieckiej perspektywy niepokojące jest to, jak podobnie wyglądają obie manifestacje, a zarazem jak diametralnie różne wartości wyrażają. Jedni maszerują z flagą Unii Europejskiej, drudzy z przekreśloną flagą Niemiec. To symboliczne, bo w tej kampanii Niemcy znów stali się „chłopcem do bicia”.

Kampania pełna kontrastów: Europa kontra „czysta polskość”

Autorka tekstu nie kryje, że bliskie są jej hasła obecnego prezydenta Warszawy. Cytuje młodego uczestnika marszu Trzaskowskiego: „Lepiej pięć języków niż pięść”. To właśnie takie głosy pokazują, jak mocno społeczeństwo podzielone jest nie tylko politycznie, ale też cywilizacyjnie.

Trzaskowski, wykształcony, wielojęzyczny polityk, prezentowany jest jako symbol nowoczesności i proeuropejskości. Z kolei Nawrocki – związany z narodowo-konserwatywną PiS – jawi się jako ktoś, kto ucieka w retorykę siły i niechęci wobec Zachodu. Großmann przywołuje jego udział w bójkach pseudokibiców i niedawne zażywanie nikotynowego snusu podczas debaty telewizyjnej jako symbole „stylu” tej kampanii.

Z Berlina widać, że stawką jest coś więcej niż urząd prezydenta

Jak zauważa Großmann, dla niemieckiej opinii publicznej wybory w Polsce są papierkiem lakmusowym dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Czy Polska, będąca największym beneficjentem unijnych funduszy i jednym z głównych sojuszników w NATO, wybierze integrację czy konfrontację?

Z zainteresowaniem przyjęto też obecność gościa z Rumunii, prezydenta elekta Nicușora Dana. Ten polityk na wiecu Trzaskowskiego życzył Polakom podobnego wyboru jak Rumuniom nieco wcześniej: „Rumunia wygrała, teraz czas na Polskę”.

Niemiecka troska, polska decyzja

Autorka kończy swój tekst refleksją: „W tych marszach nie chodzi tylko o flagi i hasła. Chodzi o to, jak Polacy widzą samych siebie i czy chcą być częścią wspólnego europejskiego projektu.” W niemieckim przekazie emocje są stonowane, ale w tle wyraźnie pobrzmiewa troska: czy sąsiad z drugiej strony Odry wciąż wybiera współpracę, czy raczej znów zacznie budować mury.

Źródło: Viktoria Großmann, „Präsidentschaftswahl in Polen – Überall Patrioten”, Süddeutsche Zeitung, 25.05.2025

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj