Chorwackie media zachodzą w głowę, jak to się mogło stać, że turyści przestali tłumnie odwiedzać ich kraj. Władze jednak uspokajają. Jak przekazał chorwacki szef resortu turystyki Tonci Glavini, na razie nie ma powodów do paniki i niepokoju.
Najwierniejsi turyści przestali przyjeżdżać do Chorwacji
Chorwacki portal „Jutarni list” ujawnił, że do kraju nie tylko przyjechało o 7 proc. mniej turystów w porównaniu z ubiegłym rokiem, ale także ci, którzy zdecydowali się na wypoczynek w Chorwacji spędzili o 6 proc. mniej noclegów niż rok wcześniej.
Prasa alarmuje, że „turystyka się załamała”, zwłaszcza że lojalni jak dotąd Niemicy zaczęli omijać Chorwację. Dane pokazują, że odpływ turystów ma miejsce już drugi rok z rzędu. Jednak, jak wskazuje Glavini wyniki z czerwca nie pokazują obrazu sytuacji, bo sytuacja w dla przykładu ruch turystyczny w maju wzrósł o 11 proc.
- Ruchu turystycznego nie można oceniać miesiąc po miesiącu, bo ulega on wahaniom ze względu na harmonogram świąt państwowych i ferii szkolnych w innych krajach. Pierwsze półrocze pokazuje, że możemy być zadowoleni, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich przebiega ten sezon turystyczny - oświadczył szef resortu chorwackiej turystyki na antenie jednej ze stacji telewizyjnych.
Branża wskazuje jednak, że nie jest tak kolorowo, jak próbuje przedstawić strona rządowa. Hotelarze zwracają bowiem uwagę, że ceny, a co za tym idzie przychody, przed sezonem są niższe niż w szczycie letnich wakacji. Pierwsze szacunkowe dane za lipiec pokazują, natomiast wahania od niewielkiego wzrostu do stagnacji.
