W lipcu wdrożono kolejny, od czasu przejęcia zakładu przez PSA z rąk General Motors w 2017 r. już czwarty, program dobrowolnych odejść z fabryki (PDO). Pracownicy, którzy odejdą z własnej woli, mogą liczyć w zależności od stażu pracy na świadczenia w wysokości do 21. miesięcznych pensji.

W piśmie wysłanym do związków zawodowych na początku września zadeklarowano, że firma chce w ten sposób do końca roku pożegnać się z 350 osobami. Na razie jednak PDO nie spotyka się z oczekiwanym przez koncern zainteresowaniem, w związku z czym planuje on do końca września przeprowadzić równolegle przymusowe zwolnienia grupowe. Ich skala ma być zależna od ostatecznej liczby osób, które odejdą dobrowolnie.

– Przymusowe zwolnienia grupowe nie będą kolidowały z przyjętym programem dobrowolnych odejść – stwierdził pracodawca w przesłanym dokumencie.

Najpierw zwolnią

– W pozostałych europejskich fabrykach naszego koncernu pracownicy nie są zmuszani do takich odejść. Jeśli odchodzą, to tylko dobrowolnie w ramach PDO. Nie wiem, dlaczego dyrekcja zaproponowała taką formę – mówi Zbigniew Pietras z komisji zakładowej WZZ „Sierpień ’80”.

PSA wdraża PDO również w niemieckich fabrykach Opla. Jak podawał Reuters, celem jest zmniejszenie zatrudnienia o 3,7 tys. z 19 tys. osób. Restrukturyzacja prowadzona jest również w zakładzie Vauxhall w Ellesmere Port w Wielkiej Brytanii.

Polscy związkowcy podkreślają, że poza Polską władze spółki podpisały deklarację, że zwolnień grupowych nie będzie co najmniej do 2023 r. Jak dodaje Zbigniew Pietras, w Gliwicach z dotychczasowych programów dobrowolnych skorzystało ok. 400 osób.

Konieczność pozbycia się pracowników firma tłumaczy spadkiem produkcji. W 2018 r. z gliwickich taśm zjechało 106,5 tys. aut – o 58,7 tys. mniej niż rok wcześniej i o 94,5 tys. mniej niż w 2016 r. – Musimy dostosować swoją działalność do wymagań rynku motoryzacyjnego – tłumaczy Agnieszka Brania, rzeczniczka Opel Manufacturing Poland.

Potem zatrudnią

Ale PSA obok działającego zakładu, zatrudniającego około 2,1 tys. osób, buduje nową fabrykę wyspecjalizowaną w samochodach ciężarowych. Możliwe, że ci sami pracownicy, którzy dziś namawiani są do odejścia, już wkrótce będą poszukiwani przez tego samego pracodawcę.

Przedstawiciele spółki nie komentują polityki personalnej w drugim zakładzie. – Na wiążące informacje co do zatrudnienia w obecnie budowanej nowej fabryce samochodów dostawczych jest jeszcze za wcześnie. Nowa fabryka będzie działać z końcem 2021 r. – stwierdza Agnieszka Brania.

Buduje ją PSA Manufacturing Poland – oddzielna spółka należąca do tego samego koncernu, dawniej występująca jako Zakład Produkcji Samochodów. W lipcu otrzymała ona od Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii grant na 78,8 mln zł.

– Duże samochody dostawcze to zupełnie nowy zakres działalności. Fabryka, która powstaje, będzie miała odmienny profil i łatwiej będzie nią zarządzać – tłumaczy wykorzystanie oddzielnego podmiotu Agnieszka Brania.

– Kolejny zakład zapewni minimum 300 nowych miejsc pracy – mówił podczas wizyty w Gliwicach premier Mateusz Morawiecki. Takie jest zobowiązanie koncernu w umowie z MPiT. Docelowo zatrudnienie może być wyższe.

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii wie o programie dobrowolnych zwolnień. – Wydając rekomendację pomocy publicznej, mającej odzwierciedlenie w umowie z 5 lipca 2019 r., Międzyresortowy Zespół ds. Inwestycji o Strategicznym Znaczeniu dla Gospodarki zobowiązał inwestora do zatrudnienia (w zakładach firmy w Gliwicach) w pierwszej kolejności 213 osób, które straciły dotychczasowe zatrudnienie w przedsiębiorstwie – czytamy w przysłanej DGP odpowiedzi resortu.

Nie jest to pierwsze wsparcie przeznaczone dla fabryki samochodów w Gliwicach. – Firma General Motors (PSA z siedzibą w Gliwicach) w ramach swojej działalności na terenie Polski otrzymała od roku 2003 łączne wsparcie w wysokości 193,2 mln zł wypłacane w nieregularnych kwotach z tytułu realizacji projektów o istotnym znaczeniu dla gospodarki – podaje MPiT.

Na gorszych warunkach

Związkowcy obawiają się, że nawet jeśli pracownicy zwalniani z jednego zakładu znajdą zatrudnienie w drugim, to na dużo gorszych warunkach. – Nie wykluczamy, że założenie nowej spółki to działanie pozorne. Obawiamy się, że pracodawca chciałby w nowym zakładzie wprowadzić nowy system pracy włącznie z niedzielami i wydłużyć okres rozliczeniowy do 12 miesięcy. Nie jest też tajemnicą, że PSA dąży do tego, aby warunki, na których pracujemy poza Gliwicami, w Polsce i Europie, były ustalane indywidualnie. W tej fabryce na to się nie godzimy, w nowej nie będzie wyjścia – ocenia Mariusz Król, przewodniczący Solidarności w Opel Manufacturing Poland. Jak zaznacza, w tworzącym się zakładzie nie będzie jeszcze związków zawodowych, więc jeśli przedstawicielami pracowników zostanie kilka osób zatrudnionych na wyższym szczeblu, pracodawca wprowadzi te zmiany, które sam uzna za stosowne.

Mimo kłopotów na rynku osobówek PSA jest spokojna o rentowność fabryki samochodów dostawczych. – To dużo stabilniejszy rynek, na którym Group PSA jest liderem. Nasze moce produkcyjne w innych fabrykach już się wyczerpały, stąd decyzja o nowej inwestycji. Sprzedaż takich samochodów nie zależy od chwilowych mód, co niestety jest cechą rynku osobowego. Widać to na przykładzie naszej fabryki w Gliwicach, której trudno zachować stałość produkcji. Nowy zakład z pewnością zachowa stabilność przynajmniej w ciągu najbliższej dekady – podkreśla rzeczniczka Opel Manufacturing Poland. ©℗

>>> Czytaj też: Masz olej opałowy w baku? Zwijasz firmę