Jeden wielki rejestr nieruchomości - podstawy już są, teraz trzeba ustawy
Jednym z większych problemów, który aktualnie trawi rynek nieruchomości, jest duża liczba pustostanów, a więc lokali mieszkalnych, które nie są w żaden sposób wykorzystywane. Po ich sprzedaży nie trafiają one ani na rynek wynajmu, ani nie zostają one wystawiane na dalszą sprzedaż. Po prostu pozostają one puste, a ich właściciele często czekają na korzystniejszą sytuację finansową, traktując mieszkania lub domy jako lokatę swojego kapitału.
Wobec tego oraz powszechnej dyskusji na temat walki z problemami mieszkaniowymi już jakiś czas temu zaczęły się przymiarki do tego, aby obłożyć deweloperów wyższymi podatkami od nieruchomości od niesprzedanych mieszkań. Nowy pomysł rządu zakłada coś jeszcze innego. Chodzi bowiem o specjalny rejestr ewidencji lokali. Gromadzone w nim dane dotyczyłby tego, w jaki sposób wykorzystywane są dane lokale mieszkalne, a w głównej mierze chodzi o sprawdzenie, ile z nich realnie stoi pustych.
Podsekretarz stany w Ministerstwie Rozwoju i Technologii zdradził, iż liczy, że projekt ustawy będzie gotowy jeszcze w tym roku. Podkreślił też, że już teraz rząd ma do dyspozycji wiele różnych rejestrów, które dostarczają wiele istotnych informacji. Wobec tego taki dodatkowy system można by spróbować skoordynować w jedną wielką bazę danych.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że o części mieszkań jesteśmy w stanie się dowiedzieć już teraz. Chodzi przede wszystkim o lokale wynajmowane, bo takie informacje można z powodzeniem wyselekcjonować z rejestrów urzędów skarbowych. W końcu od wynajmu także należy odprowadzać odpowiednie podatki. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne.
Deklaracja jako narzędzie kontroli pustostanów
Na podstawie tego pojawiły się także pomysły, aby właściciele lokali mieszkalnych składali deklarację dt. tego, w jaki sposób są one wykorzystywane. W ten sposób rząd może być w stanie sprawdzić i ocenić, jak dużo pustostanów aktualnie jest w naszym kraju. A po co miałby to robić? Odpowiedź jest prosta, aby skuteczniej zarządzać i kierować polityką mieszkaniową w kraju.
Dzięki temu wiadome byłoby, gdzie mieszkań realnie brakuje (nie ma ich w ogóle), a gdzie te mieszkania są, ale nikt ich nie wynajmuje ani nie sprzedaje. W ten sposób ograniczone zostałyby negatywne skutki prowadzenia "ślepej polityki mieszkaniowej". Nie jest to jednak jedyny cel, a przynajmniej można się tego domyślać.
Chodzi bowiem o to, aby z czasem wprowadzić - wzorem mieszkań od deweloperów - wyższą stawkę podatku od nieużytkowanej nieruchomości. Jak sam Lewandowski wskazuje - celem rządu nie jest "dokopanie" tym, którzy mają kilka mieszkań w swoim majątku, a jedynie przywrócenie wielu pustostanów ponownie na rynek. To w ostateczności ma doprowadzić do sytuacji, w której sytuacja na rynku wynajmu się ustabilizuje. W idealnym scenariuszu mogłoby to nawet doprowadzić do skutecznego obniżenia cen.
Dodatkowo rząd mógłby chcieć doprowadzić do sytuacji, w której pieniądze z budowy mieszkań państwowych mogłyby być przeniesione np. na remonty istniejących już pustostanów. W takiej sytuacji nawet osoby prywatne mogłyby liczyć na pomoc ze strony państwa, co jeszcze bardziej miałoby ich zachęcić do wynajmu i pewnego uregulowania cen nieruchomości.