Ponad 20 zebranych osób – członkowie budapeszteńskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która w tym roku po raz pierwszy zagrała w węgierskiej stolicy, oraz inni Polacy – zapaliło świece i znicze, a na ogrodzeniu budynku ambasady przyklejono portrety zmarłego prezydenta Gdańska, m.in. z napisem „Paweł Adamowicz – na zawsze w naszych sercach”, oraz hasło „Stop nienawiści”.

Na zakończenie zebrani wzięli się za ręce i przez kilka minut stali w milczeniu wokół zapalonych świec.

„To spotkanie Polaków, którzy tutaj mieszkają i chcieliby wyrazić swój żal i zaniepokojenie tym, co się dzieje w Polsce” – powiedziała PAP obecna na upamiętnieniu szefowa budapeszeńskiego sztabu WOŚP, gdańszczanka Marzena Jagielska, która prowadzi w Budapeszcie polską kawiarnio-księgarnię „Gdańsk”.

Wśród obecnych był także pakistański student, który powiedział PAP, że przyszedł wyrazić solidarność z Polakami po śmierci Adamowicza. „Z tego, co przeczytałem, był dobrym człowiekiem, a śmierć choćby jednego dobrego człowieka to wielka strata dla ludzkości” – oznajmił.

W sobotę i niedzielę odbyło się w Budapeszcie wiele wydarzeń związanych z finałem WOŚP. W sobotę przeprowadzono aukcję około 60 przedmiotów i usług, głównie zaoferowanych przez Polaków mieszkających na Węgrzech, ale także Węgrów.

Reklama

„Niedziela była dniem bardziej rodzinnym, mieliśmy dużo programów skierowanych do rodziców, do dzieci” – podkreśliła Jagielska. Był m.in. koncert polskich i węgierskich melodii, przedstawienie teatralne pt. „Cud w pokoju” o dziewczynce, w której pokoju dzieją się cudowne rzeczy, oraz występ dziecięcej grupy tańca ludowego Polonez. Chętni mogli wziąć udział np. w warsztatach zdobienia pierników, kiermaszu książki czy karaoke.

W Budapeszcie zebrano – według niepełnych jeszcze danych - ponad 1,2 mln ft (ok. 16500 zł), 1775 zł, prawie 50 euro, 700 koron czeskich (118 zł).

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)