Ze statystyk hiszpańskiej policji, do których dotarł dziennik “El Mundo”, wynika, że do środowego wieczora za nieprzestrzeganie restrykcji związanych z kwarantanną funkcjonariusze wystawili około 123 tys. mandatów.

Wartość mandatów dla obywateli łamiących w Hiszpanii przepisy o stanie zagrożenia epidemicznego wynosi od 100 do 600 euro.

Wśród ukaranych jest 1057 osób, które tymczasowo zatrzymano lub aresztowano za naruszenie przepisów związanych z kwarantanną.

Reklama

Wśród osób, którym postawiono już zarzuty, jest mieszkaniec jednego z osiedli w Walencji, na wschodzie kraju, który w poniedziałek pchnął nożem swojego sąsiada. Powodem agresji, jak twierdzi policja, były krytyczne uwagi ofiary pod adresem napastnika, który miał regularnie i z nieuzasadnionych powodów wychodzić z domu.

Obowiązujące od 15 marca do 11 kwietnia przepisy o stanie zagrożenia epidemicznego zobowiązują mieszkańców Hiszpanii do pozostania w swoich domach. Opuszczać je można tylko w związku z koniecznością udania się do pracy, zrobienia podstawowych zakupów lub wyjścia do banku. Dopuszczono też krótki spacer z psem.

Od kilku dni w opanowanej epidemią Hiszpanii przybywa protestów środowisk medycznych i pracowników służb mundurowych w związku z brakiem środków ochronnych. Szacuje się, że w pierwszej z tych grup zakażonych koronawirusem jest już ponad 5500 osób, a w drugiej co najmniej 9000.

W czwartek władze państwowego koncernu Repsol ogłosiły, że w związku ze zmniejszonym zapotrzebowaniem na paliwa spółka uruchomiła wyrób produktów na bazie alkoholu, służących m.in. do odkażania pomieszczeń i sprzętu w szpitalach, a także do dezynfekcji miejsc użyteczności publicznej.

Do czwartkowego przedpołudnia liczba zgonów w związku z koronawirusem w Hiszpanii wzrosła do 4089, a przypadków infekcji do 56 188.

>>> Czytaj też: Ludzie umierają w poczekalniach. Hiszpańscy lekarze decydują, komu ocalić życie