Protesty w Tajlandii. Policja użyła gumowych kul, armatek wodnych i gazu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 lutego 2021, 19:30
Protest w Bangkoku
<p>epa09043147 Anti-government protesters march on the street to the prime minister's residence during a protest in Bangkok, Thailand, 28 February 2021. Thousands of the anti-government protesters march from Victory Monument to the prime minister's residence inside a military base, as police used tear gas, rubber bullets and several protesters were arrested. Thailand has been facing political turmoil amid months-long street protests calling for political and monarchy reform. EPA/NARONG SANGNAK Dostawca: PAP/EPA.</p>/PAP/EPA
Tajlandzka policja użyła w niedzielę gumowych kul, armatek wodnych i gazu łzawiącego w czasie starć z demonstrantami pod koszarami wojskowymi w Bangkoku. Protestowało tam około 2 tysięcy osób.

Demonstranci przemaszerowali spod stołecznego Pomnika Zwycięstwa pod odległe o około 3 kilometry koszary 1. Pułku Piechoty, żeby zaprotestować przeciwko zajmowaniu przez szefa rządu, emerytowanego generała Prayutha Chan-ocha, wojskowej rezydencji. Protestowano także przeciwko brakowi zgody sądu na zwolnienie za kaucją aresztowanych czterech liderów trwających od połowy lipca masowych protestów wymierzonych w rząd i tajskie elity.

Jak informują świadkowie, rano, przed rozpoczęciem planowanego marszu, funkcjonariusze rozmieścili na ulicy wzdłuż ogrodzenia koszar kontenery i rozstawili bariery z drutu kolczastego na przejściach dla pieszych. Do starć doszło, kiedy demonstranci próbowali sforsować te przeszkody. Świadkowie zamieszczają w mediach społecznościowych fotografie użytych przez funkcjonariuszy gumowych kul. Jak informuje wieczorem na Twitterze redakcja portalu Prachatai, są doniesienia o rannych.

Uczestnicy niedzielnego protestu wyrazili solidarność z Birmańczykami protestującymi przeciwko lutowemu przewrotowi w tym kraju oraz z ruchami prodemokratycznymi w innych częściach Azji. Niektórzy mieli ze sobą banery nawiązujące do idei tzw. "sojuszu mlecznej herbaty" – luźnego zrzeszenia ruchów prodemokratycznych w Hongkongu, na Tajwanie, w Tajlandii, Indiach i Birmie. Wielu przyniosło portrety birmańskiej liderki Aung San Suu Kyi, a w tłumie widziano także birmańskich pracowników napływowych.

Zapoczątkowane przez organizacje studenckie, często wielotysięczne protesty skierowane przeciwko rządzącym w Tajlandii elitom trwają od połowy lipca. Ich uczestnicy żądają ustąpienia rządu oraz zmian w konstytucji i reform politycznych, w tym reformy monarchii. Przekonują, że choć w kraju od 1932 roku formalnie panuje ustrój demokratyczny, to dziedziczni władcy zachowali zbyt duże wpływy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj