Co wpływa na podejście Putina do wojny? Ten "ważny czynnik" jest związany z USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 sierpnia 2023, 16:57
[aktualizacja 4 sierpnia 2023, 22:14]
Władimir Putin
Władimir Putin/PAP/EPA
Przyszłoroczne wybory prezydenckie w USA są ważnym czynnikiem w podejściu Władimira Putina do wojny - komentuje w piątek stacja CNN, powołując się na amerykańskich i europejskich oficjeli. Ich zdaniem nadzieja Putina na zwycięstwo Donalda Trumpa i wstrzymanie pomocy Ukrainie oznacza, że rosyjska agresja nie zakończy się w przyszłym roku.

Jak podaje telewizja, choć służby USA nie mają jeszcze wyraźnych informacji na temat podejścia Putina, to zarówno one, jak i europejscy decydenci są przekonani, że wybory są kluczowym czynnikiem, wpływającym na decyzje rosyjskiego prezydenta ws. rozpętanej przez niego wojny.

"Putin wie, że Trump mu pomoże. To samo wiedzą Ukraińcy i nasi europejscy partnerzy. Więc mimo że nie widzieliśmy dotąd nic, co bezpośrednio na to wskazuje, trzeba zakładać, że wszyscy tak myślą" - powiedział jeden z anonimowych rozmówców stacji. Europejski dyplomata ocenił z kolei, że podtrzymanie wojny do czasu wyborów w USA jest "dokładnie tym, co planuje Putin".

"Rosjanie myślą, że mają światełko na końcu tunelu"

Cytowani przez CNN amerykańscy oficjele uważają, że Putin liczy na to, iż zwycięstwo Donalda Trumpa lub innego kandydata Republikanów, doprowadzi do odcięcia wsparcia dla Ukrainy. Ich zdaniem czyni to tym bardziej koniecznym zagwarantowanie długoterminowej pomocy, a także zwiększa stawkę trwającej ukraińskiej kontrofensywy.

"Przyszłoroczne wybory komplikują te sprawy, bo Rosjanie myślą, że mają światełko na końcu tunelu. To zachęca Putina do myślenia, że mogą przetrwać Amerykanów, bo polityczne wsparcie dla Ukrainy będzie zagrożone, jeśli Trump wygra" - podkreślił były ambasador USA w Polsce Daniel Fried.

"Powiedziałbym Zełenskiemu: dość. Musisz pójść na układ…"

Mimo ciążących na nim zarzutów w trzech różnych sprawach karnych, Trump jest obecnie zdecydowanym faworytem republikańskich prawyborów. Były prezydent wielokrotnie twierdził, że zakończyłby wojnę w jeden dzień.

"Powiedziałbym Zełenskiemu: dość. Musisz pójść na układ. Powiedziałbym Putinowi: jeśli nie pójdziesz na układ, damy im (Ukraińcom) dużo. Damy im więcej, niż kiedykolwiek dostali, jeśli będziemy musieli" - opisał swój plan w jednym z wywiadów.

Podczas sobotniego wiecu w Erie w Pensylwanii Trump wezwał natomiast, by Republikanie w Kongresie zablokowali wsparcie dla Ukrainy dopóki FBI i inne agencje nie przekażą "wszystkich skrawków dowodów" na temat rzekomej korupcji Joe Bidena i jego syna Huntera.

Pozostali kandydaci ubiegający się o nominację Partii Republikańskiej są podzieleni w sprawie Ukrainy. Główny rywal Trumpa, gubernator Florydy Ron DeSantis najpierw nazwał wojnę "terytorialnym sporem", w który Ameryka nie powinna się zbytnio mieszać, lecz później zmiękczył swoje stanowisko, choć nawoływał też do zawieszenia broni. Zdecydowanymi zwolennikami pomocy Ukrainie są były wiceprezydent Mike Pence, była ambasador USA przy ONZ Nikki Haley i senator Tim Scott. Przeciwko jest natomiast biznesmen Vivek Ramaswamy. Żaden z kandydatów oprócz DeSantisa nie cieszy się obecnie dwucyfrowym poparciem republikańskich wyborców.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj