Premier Japonii: sytuacja finansowa jest gorsza niż w Grecji. Nas też to czeka?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
22 maja 2025, 06:40
[aktualizacja 22 maja 2025, 06:40]
Japonia nastolatki
Kobiety w Japonii mają dziś coraz mniej dzieci. Kiepska demografia jest jedną z przyczyn spowolnienia gospodarczego kraju. Gdy dodamy do tego wysoki dług publiczny, to otrzymamy bardzo niebezpieczną dla gospodarki mieszankę./Shutterstock
Nie dzieje się dobrze w japońskiej gospodarce. Premier Japonii odrzucił propozycje obniżenia podatków, które sfinansować miałby dodatkowy dług. Polityk swoją decyzję argumentuje złą sytuacją finansową kraju. Ma być gorzej niż w Grecji. Wśród głównych przyczyn znajdziemy demografię.

Gospodarka Japonii w tarapatach. Dług rekordowo wysoki, demografia wyjątkowo zła

Urzędujący premier Japonii Shigeru Ishiba odrzucił postulowany przez część partii plan obniżek podatków. Pomysł miałby zostać sfinansowany poprzez emisję dodatkowego długu. Ishiba nie zgodził się na propozycję, argumentując, że obecna sytuacja finansowa Japonii jest gorsza niż w Grecji, która jest dziś symbolem upadku gospodarczego.

Podczas poniedziałkowego wystąpienia w parlamencie Ishiba ostrzegł, że Japonia „obserwuje wzrost stóp procentowych, a jej stan finansów publicznych nie jest dobry”. Polityk odniósł się tym samym do ostatnich działań japońskiego banku centralnego. Ten w ubiegłym roku zakończył trwającą od wielu lat politykę stymulacyjną.

Odrzucenie nacisków na obniżkę podatków jest odważną, ale odpowiedzialną decyzją mierzącego się z malejącym poparciem premiera. Część partii proponuje wzrost wydatków oraz obniżenie podatków konsumpcyjnych. Jak zauważył premier, choć dochody podatkowe w Japonii rosną, to przez coraz wyższe koszty starzenia się społeczeństwa, dodatkowych pieniędzy nie ma.

Gospodarcze problemy Japonii

Japonia od lat mierzy się z marazmem gospodarczym. W latach 50-80. XX wieku kraj ten był wzorem do naśladowania. Dynamicznie rosnący PKB, potężna giełda i zdobywające globalne rynki japońskie korporacje, uczyniły ten kraj dobrym miejscem do życia. Niestety wtedy przyszły stracone lata, a Japonia przez dekady się w ogóle nie rozwijała. Próby jej uzdrowienia podejmował m.in. były premier Shinzo Abe (2012–2020). Polityk swoją strategię „Abenomiki” oparł na trzech filarach: agresywnym luzowaniu monetarnym, elastycznej stymulacji fiskalnej i reformach strukturalnych.

O ile można mówić o ograniczonych sukcesach w ramach dwóch pierwszych filarów, to reformy strukturalne okazały się nieskuteczne. Dziś dług publiczny Japonii wynosi 236,7% (dane na koniec 2024 roku). Trudno będzie dziś znaleźć jakikolwiek kraj rozwinięty z podobnym poziomem zadłużenia. Nawet w przypadku wspomnianej Grecji to o ponad 80% PKB mniej. Przez lata Japonia mogła sobie pozwolić na życie z tak wysokim zadłużeniem, ponieważ rząd zadłuża się w lokalnej walucie i na niewielki procent.

Czy jednak dobre czasy się kończą? Rentowność japońskich obligacji jest dziś bardzo wysoka. W największym uproszczeniu — im mniejsze zaufanie dla rządu, tym wyższa rentowność (czyli oprocentowanie) obligacji — wyższy zysk ma wynagradzać inwestorom większe ryzyko. Mówiąc najprościej — im mniej inwestorzy ufają Japonii, tym drożej ta musi pożyczać pieniądze. Im droższe jest zadłużanie, tym gorsza jest z kolei sytuacja finansowa. Brak popytu na 20-letnie obligacje w trakcie wtorkowej sprzedaży przełożył się na wzrost rentowności. Dziś 20-letnie obligacje są na najwyższych poziomach od 2000 roku. Rekordowa jest również rentowność 30- oraz 40-letnich obligacji.

Dodać do tego należy fakt, że Japonia mierzy się obecnie z podwyższoną inflację na poziomie 3,6% r/r w marcu 2025 roku (co na japońskie warunki jest bardzo wysoką dynamiką). To wymusiło na Banku Japonii podwyżkę stóp procentowych i ograniczenie skupu obligacji.

Japońska pułapka demograficzna. Czeka nas to samo?

Gospodarka Japonii ma dzisiaj liczne problemy. Otwarcie mówi się m.in. o senioracie (awansach związanych ze stażem pracy, a nie wynikami), zacofaniu technologicznym w usługach czy małą liczbą start-upów i brakiem zagranicznych inwestycji. Wiele z nich ma jednak swoje źródło w demografii.

Im starsze jest społeczeństwo, tym więcej wydawać trzeba na system emerytalny oraz ochronę zdrowia. Jednocześnie na rzeszę emerytów pracuje coraz mniejsza liczba pracowników w wieku produkcyjnym. Starsze społeczeństwo jest z reguły mniej skłonne do konsumpcji, więc wpływa to na ograniczenie wzrostu gospodarczego w kraju.

Pociąg Shinkansen opuszcza dworzec w Tokio
Pociąg Shinkansen opuszcza dworzec w Tokio. Szybka kolej jest dziś jednym z symboli gospodarczego sukcesu Japonii.

Są także mniej oczywiste konsekwencje tego problemu. Brak młodych wpływa na wyniki wyborów, o których decydują w coraz większym stopniu emeryci. Takie osoby głosują zwykle na propozycje, które będą korzystne dla najstarszych, a godzić będą w interesy młodych osób. Mniejsza liczba urodzeń ogranicza również innowacyjność gospodarki, wdrażanie nowych technologii (np. bankowości elektronicznej) czy powstawania innowacyjnych start-up’ów.

Niższa innowacyjność, brak postępu technologicznego oraz rosnące wydatki na system emerytalny i ochronę zdrowia stają się poważnym obciążeniem dla gospodarki. Im wolniej ona rośnie, tym trudniej utrzymać rosnącą liczbę emerytów. Nietrudno więc zauważyć, że wpadnięcie w spiralę problemów demograficznych może być nie tylko groźne dla finansów publicznych, ale i wyjątkowo trudne do zatrzymania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj