Zarówno dyplomaci francuscy, jak i niemieccy mówią o zbliżeniu obu krajów w związku z koronakryzysem – podkreśla Isabelle Lasserre w komentarzu w „Le Figaro”.

„Pod koniec kryzysu zdrowotnego odnotowaliśmy bardzo znaczący postęp. Wiele tabu zostało przełamanych. Europa sprawia wrażenie, jakby ponownie szła naprzód” – mówi mediom źródło w Pałacu Elizejskim.

Cytowany przez dziennik wysoki rangą niemiecki dyplomata zauważa z kolei, że "w ciągu ostatnich 15 lat rzadko zdarzała się tak ścisła współpraca między naszymi krajami".

„Niektórzy, mówiąc o inicjatywie francusko-niemieckiej, mówili nawet o +momencie hamiltonowskim+, odnosząc się do kwestii uwspólnotowienia długu w Europie” – zaznacza „Le Figaro”, nawiązując do polityki amerykańskiego rządu federalnego i jego sekretarza skarbu Alexandra Hamiltona w 1790 r., który uwspólnotowił dług poszczególnych stanów wchodzących w skład USA.

Początkowo kanclerz Niemiec Angela Merkel chłodno oceniała dyplomatyczne zabiegi prezydenta Francji, a jej obojętność na francuski entuzjazm wywołała u Emmanuela Macrona wiele frustracji, jednak kryzys odwrócił myślenie kanclerz o 180 stopni i przełamał tabu dotyczące solidarności finansowej – ocenia dziennik.

Reklama

„Dzięki Macronowi Niemcy odkryły na nowo potencjał francusko-niemieckiego tandemu inspirującego politykę europejską” - ocenia dyrektor Instytutu Niemiecko-Francuskiego (dfi) Frank Baasner w analizie na temat najważniejszych celów niemieckiej półrocznej prezydencji w UE, która rozpoczęła się w środę. Kanclerz dokonała przeglądu priorytetów prezydencji swego kraju w UE, co dało więcej miejsca na francuskie argumenty – tłumaczy Baasner.

Jak w wypowiedzi dla PAP ocenia politolog Paul Maurice z Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Paryżu, „Francja wiąże duże nadzieje z niemieckim przewodnictwem w (Radzie) UE".

Zdaniem „Le Figaro” największym wyzwaniem dla Merkel w ciągu najbliższego półrocza będzie przeforsowanie niemiecko-francuskiego planu odbudowy dla Europy, który poparła już Komisja Europejska.

Dziennik zauważa również punkty sporne w relacjach dyplomatycznych Niemiec i Francji. „Ostra krytyka Francji pod adresem Turcji denerwuje niemiecką dyplomację” – pisze gazeta. Niemcy nie krytykują również tak ostro jak Francja polityki USA oraz prezydenta Donalda Trumpa.

„Nasze dwa kraje cierpią z powodu administracji Trumpa. Ale Francja ma większą strategiczną niezależność niż Niemcy. Niemcy nie akceptują sporów ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ jesteśmy, czy się nam to podoba, czy nie, od USA zależni” – argumentuje niemiecki dyplomata cytowany przez "Le Figaro".

Kolejnym spornym punktem jest polityka wobec krajów Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ Macron opowiada się za zbliżeniem z Rosją – przypomina francuski dziennik.

Artykuł kończy się konstatacją, że gospodarka może być mimo wszystko główną przeszkodą w rozwijaniu bliższych relacji między Paryżem a Berlinem. Francja z protestacyjnym ruchem „żółtych kamizelek” oraz innymi ruchami społecznymi, kryzysem zdrowotnym i siłami chcącymi zachować status quo, spowalnia lub blokuje swoje reformy, ryzykując w ten sposób osłabienie zaufania ze strony Niemiec – ostrzega "Le Figaro".