Prefektura paryskiej policji zapowiadająca wprowadzenie tego ograniczenia nie podała jednak ani konkretnej daty, od której będzie ono obowiązywało, ani terenów, które będą nim objęte z powodu pandemii Covid-19.

Paryskie merostwo ustala z prefekturą listę miejsc, w których będzie trzeba zakrywać usta i nos. Na pewno znajdą się na niej wybrzeża Sekwany i Kanału św. Marcina, targowiska pod gołym niebem oraz okolice dworców kolejowych. Policja chciałaby objąć tym nakazem również bliskie przedmieścia stolicy.

We Francji od 20 lipca maseczki trzeba nosić w zamkniętych przestrzeniach publicznych, ale wzrost nowych infekcji skłonił wiele władz samorządowych do rozszerzenia tego obowiązku na otwarte przestrzenie publiczne. Jak podaje radio France Info ściślejsze regulacje przyjęło już 1210 gmin w 31 departamentach, w tym duże miasta takie jak Lille czy Tuluza.

Dziennik "Le Monde" informuje w środę, że Paryż jest trzecim departamentem we Francji najbardziej dotkniętym epidemią koronawirusa.

„Noszenie maski jest nieprzyjemne, szczególnie w upał, ale to jest naprawdę konieczne, gdy powraca epidemia” – cytuje gazeta wicemer Paryża ds. zdrowia Anne Souyris. Według niej obowiązek zakrywania twarzy w zamkniętej przestrzeni publicznej jest zazwyczaj przestrzegany, ale 90 proc. ludzi nie używa maseczek chodząc po ulicach.

Reklama

"Le Monde" cytuje też doradzających rządowi naukowców, którzy podkreślają, że metropolie są szczególnie zagrożone przez koronawirusa, co pokazał pierwszy szczyt epidemii.

Działająca przy francuskim rządzie rada naukowa ds. pandemii przewiduje, że biorąc pod uwagę obecną sytuację we Francji "wysoce prawdopodobny" jest powrót wysokiego poziomu zakażeń SARS-CoV-2 jesienią lub zimą. Liczba nowo diagnozowanych infekcji rośnie zarówno w Paryżu, jak i w całej Francji - zauważa AFP.

W ostatnich dniach francuskie media donosiły również o niebezpieczeństwie z jakim wiąże się zwracanie uwagi osobom, które nie przestrzegają nakazu noszenia maseczki. Na początku lipca w Bajonnie zmarł kierowca autobusu, który został ciężko pobity po zwróceniu uwagi grupie pasażerów, by założyli obowiązkowe w komunikacji publicznej maseczki.