Konflikt o Górski Karabach. Dyplomaci Francji, USA i Rosji spotkają się w Moskwie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 listopada 2020, 19:17
Górski Karabach
<p>Górski Karabach</p>/ShutterStock
Szef MSZ Francji Jean-Yves Le Drian poinformował we wtorek, że francuscy i amerykańscy dyplomaci podejmą w środę rozmowy w Moskwie i będą się domagać "wyjaśnień pewnych spraw dotyczących rozejmu" w konflikcie o Górski Karabach i roli jaką odegrała w nim Turcja.

Le Drian wyjaśnił, że dyplomaci chcą wyjaśnić "pewne niejednoznaczne" informacje dotyczące uchodźców, parametrów rozejmu, obecności Turcji w regionie i jej roli w tym konflikcie, powrotu pojmanych żołnierzy i rozpoczęcia negocjacji na temat statusu Górskiego Karabachu.

Wkrótce po wypowiedzi Le Driana sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył, że Waszyngton jest zadowolony z przerwania walk między stronami konfliktu o Górski Karabach, wzywa je też do wypracowania trwałego rozwiązania politycznego w oparciu o Grupę Mińską OBWE.

W nocy z 9 na 10 listopada premier Armenii Nikol Paszynian poinformował o podpisaniu trójstronnego porozumienia z Władimirem Putinem i prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem. Wedle warunków rozejmu wynegocjowanego pod patronatem Rosji Azerbejdżan odzyskuje kontrolę nad ponad połową terytorium zajmowanego dotychczas przez siły ormiańskie. Gwarantem przestrzegania rozejmu mają być rozmieszczone w regionie rosyjskie siły pokojowe.

Już 10 listopada prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał do wypracowania "trwałego rozwiązania politycznego" w sprawie konfliktu o Górski Karabach, który "ochroni interesy Armenii". Macron zażądał również zaprzestania tureckich "prowokacji". "W tym trudnym momencie Francja staje u boku Armenii" - ogłosił Pałac Elizejski.

Macron ostrzegł również Turcję - głównego sojusznika Azerbejdżanu - i wezwał ją do "zaprzestania prowokacji w sprawie Górskiego Karabachu, do wykazania powściągliwości i niepodejmowania działań, które mogłyby zagrozić możliwości wynegocjowania trwałego porozumienia między stronami".

We wtorek prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew oznajmił, że podobnie jak Rosja, która wysłała swoich żołnierzy w celu zapewnienia rozejmu, również i Turcja "wzięła na siebie odpowiedzialność" za ten proces i również wyśle swoich przedstawicieli. Szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu uznał porozumienie za wielki sukces Azerbejdżanu, który "da nauczkę Armenii".

W poniedziałek premier Armenii oświadczył, że powodem porażki jego kraju w konflikcie o Karabach było wsparcie, jakiego Azerbejdżanowi udzielała Turcja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj