Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej pytany był w poniedziałek w TVP Info o deklarację Władimira Putina, że w drugiej połowie tego roku na Białorusi zmagazynowane zostaną rosyjskie taktyczne pociski jądrowe.

Zdaniem Przydacza "nie możemy tego typu informacji lekceważyć", ale wspólnie z sojusznikami z NATO i Unii Europejskiej "musimy do tego podchodzić spokojnie". "My jesteśmy pod parasolem NATO-wskim i jesteśmy tutaj bezpieczni, a także jako Polska budujemy nasz potencjał po to, aby Polacy mogli czuć się bezpieczni" - podkreślił.

Reklama

"To jest próba eskalowania pewnego rodzaju zagrożeń przez Władimira Putina i Kreml i rozszerzania swojej agresywnej polityki, także właśnie poprzez wciąganie Białorusi w tę swoją politykę" - stwierdził Przydacz. "Na pewno Kreml, włodarze na Kremlu i Władimir Putin mają świadomość, że ten straszak może powodować wzmożoną dyskusję na zachodzie Europy, nie tylko w Polsce" - dodał.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej podkreślił, że "trzeba do tego podchodzić spokojnie i nie ulegać tej strategii, którą proponuje rosyjska propaganda". "Skoro Władimirowi Putinowi zależy na tym, abyśmy dyskutowali, abyśmy się bali, abyśmy kłócili się o to, to właśnie trzeba robić wszystko, aby nie spełniać tego jego planu" - powiedział Przydacz.

W sobotę Władimir Putin oświadczył, że Rosja zamierza rozmieścić na terytorium Białorusi taktyczną broń jądrową. Według Putina Rosja przekazała Białorusi m.in. dziesięć samolotów, które mogą przenosić pociski jądrowe, a do 1 czerwca mają zostać zbudowane magazyny do przechowywania tej broni.

Autor: Jan Olendzki