Szef szwedzkiego MSZ: nie ma ryzyka, że Turcja nie ratyfikuje szwedzkiego członkostwa w NATO

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 sierpnia 2023, 14:15
Siedziba NATO w Brukseli
Siedziba NATO w Brukseli/Shutterstock
Nie ma ryzyka, że Turcja nie ratyfikuje szwedzkiego członkostwa w NATO - oznajmił w czwartek szef dyplomacji Szwecji Tobias Billstroem. Dodał, że Ankara nie wyraziła żądania wprowadzenia przez szwedzkie władze zakazu palenia Koranu.

"Sekretarz generalny NATO i prezydent Turcji uścisnęli sobie dłonie w Wilnie (podczas szczytu NATO 10 lipca - PAP). Szwedzki wniosek może zostać przegłosowany przez turecki parlament w każdej chwili" - podkreślił Billstroem podczas spotkania z dziennikarzami, w tym PAP, w kancelarii rządu.

Parlament Turcji obecnie ma wakacyjną przerwę; oczekuje się, że sprawa członkostwa Szwecji w NATO zostanie podjęta jesienią.

Billstroem zapewnił, że jest w stałym kontakcie ze swoim tureckim odpowiednikiem Hakanem Fidanem. Według szefa szwedzkiej dyplomacji Turcja nie artykułowała żądania wprowadzenia przez władze Szwecji zakazu palenia Koranu.

W ostatnich dniach w Sztokholmie doszło do kilku manifestacji podczas których palono Koran. Sprawcą tych aktów był imigrant z Iraku Salwan Momika, który twierdzi, że jest prześladowany w swoim kraju. Zapowiada on kolejne tego rodzaju demonstracje. Szwedzka policja zezwala na palenie Koranu, gdyż taki akt mieści się w chronionej konstytucją wolności wyrażania poglądów.

Na początku tygodnia zrzeszająca 57 krajów Organizacja Współpracy Islamskiej (OWI) po raz kolejny skrytykowała Szwecję oraz Danię za możliwość dokonywania w tych krajach profanacji świętej księgi. Billstroem w imieniu szwedzkiego rządu potępił akty palenia Koranu, zapewnił o dialogu z OWI.

"Odbudowanie dobrych relacji z krajami muzułmańskimi będzie wymagać czasu" - zauważył. Rząd w Sztokholmie obawia się bojkotu szwedzkich towarów, który jednak - według Billstroema - na razie nie jest odczuwalny. Szwecja jest krajem, którego gospodarka jest uzależniona od eksportu.

Rządy w Sztokholmie oraz Kopenhadze analizują możliwość zmiany przepisów porządkowych, aby umożliwić zakazanie demonstracji w określonych przypadkach, na przykład, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo kraju. Zaostrzenie przepisów budzi jednak w obu krajach kontrowersje.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj