Europejski biznes pod ostrzałem bojówki. Europejski, czyli też polski

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 stycznia 2024, 07:27
[aktualizacja 17 stycznia 2024, 07:27]
Wspierani przez Iran bojownicy Huti nie zamierzają na razie zrezygnować z ataków
Wspierani przez Iran bojownicy Huti nie zamierzają na razie zrezygnować z ataków./Getty Images
Opóźnienia w dostawach, przerwy w produkcji – ataki na Morzu Czerwonym w coraz większym stopniu wpływają na działalność firm. Niektóre rozważają rezygnację z transportu morskiego na rzecz lotniczego.

Konsekwencje pogłębiającego się kryzysu na Morzu Czerwonym zaczynają być odczuwalne w Europie. Z opóźnieniami w dostawach materiałów z Dalekiego Wschodu mierzy się m.in. polski producent leków Polpharma. – Czas transportu wydłużył się o ponad dwa tygodnie, a koszt wzrósł o ponad 200 proc. – tłumaczy DGP szefowa działu komunikacji przedsiębiorstwa Magdalena Rzeszotalska. Opóźnienia dotyczą w większości przypadków materiałów produkcyjnych, w tym niezbędnych w procesie wytwórczym substancji czynnych. – Są one zazwyczaj trudne do zastąpienia lub zmiany w krótkim okresie ze względu na brak producentów substancji czynnych w Europie i długi proces rejestracyjny – wyjaśnia.

 

Cały artykuł przeczytasz w dzisiejszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj