Rzeź Koreańczyków w Rosji. Nawet idąc na śmierć, wierzą w swego wodza

Koreańczycy z Północy wysłani na front „są młodzi i nie mają doświadczenia w walce”.
Wywiad USA szacuje, że do Rosji dotarło 11 tysięcy Koreańczyków z północy./ShutterStock
Rosjanie robią co w ich mocy, by jak najszybciej wyprzeć ukraińskie wojska z obwodu kurskiego, a do ataku posyłają coraz liczniejsze oddziały Koreańczyków z północy. Ich straty potwierdził ostatnio Pentagon, a wywiadowi udało się odczytać listy, jakie zabici mieli przy sobie. Treść niektórych szokuje.

Rosjanie każdego dnia przypuszczają kilkadziesiąt ataków na ukraińskie pozycje w obwodzie kurskim, jednak nawet pomimo tego nacisku, obrońcom jeszcze udaje się utrzymywać pozycje. Coraz częściej natomiast do szturmu wysyłane są wojska Kim Dzong Una.

Rzeź Koreańczyków. Pentagon podał szokujące dane

Strona ukraińska informuje, że ataki Koreańczyków przypominają masowe szturmy piechoty z czasów I wojny światowej, a żołnierze ci zachowują się, jakby nie bali się śmierci. Rosjanie starają się zabierać poległych, aby nikt nie był w stanie doliczyć się strat, jakie poniósł w walce ich sojusznik, jednak pewne dane o ich wysokości zaczynają docierać zza oceanu. Tuż przed końcem roku oszacował je Departament Obrony USA.

- Biały Dom ogłosił niedawno, że w rejonie Kurska zginęło lub zostało rannych około 1000 żołnierzy KRLD. Takie są również nasze szacunki – powiedziała w rozmowie z dziennikarzami Sabrina Singh, zastępca sekretarza prasowego Pentagonu.

Przyznała ona również, że powtarzające się ataki koreańskich żołnierzy na ukraińskie pozycje „nie wydają się być znacząco skuteczne”. Podobnie jak strona ukraińska, również Pentagon szacuje, iż na rosyjski front trafiło około 11 tysięcy żołnierzy Kim Dzong Una, ale dopiero strona ukraińska ujawniła, jakie motywy kierowały niektórymi z nich, by wybrać się na wojnę. I jak się okazuje z przejętych notatek, wielu naprawdę wierzy w to, o co walczy.

Czemu żołnierz z Korei pojechał na wojnę

Przy jednym z zabitych żołnierzy z Korei Północnej Ukraińcy znaleźć mieli notatnik z odręcznymi zapiskami, z których wynika, iż nie był to zwykły szeregowy, ale członek elitarnej jednostki. Szeregowy Hyong Hong Jong przyznawać miał w swym dzienniku, czemu znalazł się na ukraińskim froncie, tak daleko od domu. W zapiskach wychwala rajskie i beztroskie życie w Korei Północnej, a nadmiar radości spowodował, że nie wiedział, „jak zareagować na szczęście”, które go otaczało.

„Zostałem pobłogosławiony możliwością awansu na starszego sierżanta w mojej kompanii. Zdradziłem jednak własną partię, która mi zaufała i dopuściłem się niewdzięcznych czynów wobec najwyższego wodza. Grzechy, które popełniłem, są niewybaczalne, ale ojczyzna dała mi drogę do odrodzenia do nowego startu w życiu” – przytacza treść przetłumaczonych notatek ukraiński wywiad.

I aby odzyskać zaufanie partii oraz wodza, wyraził chęć pójścia na wojnę. Zadeklarował też, że teraz będzie bezwzględnie wykonywał wszystkie rozkazy Kim Dzong Una.

„Pokażę światu niezwyciężoną odwagę i poświęcenie Czerwonych Sił Specjalnych Kim Dzong-Una. Kiedy wygramy wojnę i wrócimy do ojczyzny, złożę petycję do partii” - czytamy w pamiętniku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRzeź Koreańczyków w Rosji. Nawet idąc na śmierć, wierzą w swego wodza »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj