Ukraińskie drony morskie zaatakowały rosyjską obronę przeciwlotniczą! Polska powinna wyciągnąć wnioski z rewolucji w wojnie morskiej

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
7 stycznia 2025, 07:42
Kyiv,,Ukraine,-,August,25,,2024:,Legendary,Magura,V5,Sea
Ukraiński dron morski Magura./Shutterstock
Ukraińskie siły zbrojne zniszczyły kolejny rosyjski system przeciwlotniczy Pancyr-S1, tym razem wykorzystując drona FPV wystrzelonego z bezzałogowej łodzi bojowej. Atak przeprowadzony w obwodzie chersońskim pokazuje rosnącą skuteczność ukraińskich dronów morskich. Wydarzenie to potwierdza, że nawet państwa bez tradycyjnej marynarki wojennej mogą skutecznie prowadzić działania bojowe na morzu.

Pancyr-S1 pada ofiarą współpracy  dronów

W najnowszym ataku ukraińskie siły wykorzystały innowacyjną dla konfliktów zbrojnych taktykę - bezzałogową łódź jako platformę startową dla dronów FPV. Rosyjski system Pancyr-S1, warty miliony dolarów, został zniszczony przez stosunkowo tanie urządzenie. Nagranie z tego zdarzenia pokazano 6 stycznia 2025 r. Sukces tej operacji pokazuje, jak asymetryczna wojna morska może niwelować przewagę technologiczną silniejszego przeciwnika.

Pantsyr,S1,Air,Defence,Missile,/,Gun,System,,Russia
Pantsyr S1, taka maszyna została skutecznie zaatakowana z morskiego drona.

Od eksperymentu do skutecznej broni

Historia wykorzystania ukraińskich nawodnych dronów z bronią na pokładzie sięga wiosny 2024 roku, kiedy to po raz pierwszy zaobserwowano łodzie wyposażone w niekierowane rakiety. W ciągu kilku miesięcy platforma ewoluowała - dodano możliwość wystrzeliwania dronów FPV, zamontowano systemy rakietowe powietrze-powietrze, a nawet zdalnie sterowane wieżyczki z karabinami maszynowymi. Te stosunkowo tanie jednostki skutecznie ograniczyły swobodę działania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Przy tym przez znaczną część 2024 r. wydawało się że rosyjska flota przy wykorzystaniu dużych latających dronów patrolowych i śmigłowców nauczyła się skutecznie zwalczać drony nawodne. Sytuacja zmieniła się w grudniu, kiedy siłom ukraińskim udało się strącić atakujący drony nawodne rosyjski śmigłowiec MI-8, wystrzeliwując z drona nawodnego samonaprowadzającą się rakietę na podczerwień. Obecnie ukraińska strategia floty dronów nawodnych (tzw. floty komarów)  całkowicie pokonała strategię wielkiej floty na Morzu Czarnym.

Wyzwania w zwalczaniu morskich dronów

Zwalczanie bezzałogowych łodzi okazało się niezwykle trudne. Poruszające się z prędkością około 100 km/h jednostki są trudnym celem dla konwencjonalnych systemów obronnych. Początkowo skuteczne okazały się śmigłowce ze strzelcami pokładowymi, jednak Ukraińcy szybko odpowiedzieli, wyposażając drony nawodne w rakiety przeciwlotnicze. Drony nawodne  atakują grupami, które w składzie mają także jednostki - nosicieli dronów FPV, systemów walki elektronicznej i rakiet. Obecnie jedyną skuteczną  i w miarę bezpieczną metodą ich zwalczania przez Rosjan pozostają ataki lotnicze prowadzone przez samoloty odrzutowe w idealnych warunkach pogodowych. Przy tym Ukraina zapewne już pracuje na d tym by na swych dronach nawodnych umieścić np. rakiety AIM-120. Taka rakieta z aktywną głowicą radiolokacyjną samonaprowadzania będzie mogła pracować na dość znaczną odległość i zagrozić nawet myśliwcom.

Zhukovsky,,Moscow,Region,,Russia,-,August,30,,2015:,Sukhoi,Su-34
Rosyjskie bombowce taktyczne jak Su -34 nadal mogą radzić sobie z dronami morskimi ale są one bardziej potrzebne do innych zadań./Shutterstock

Być może problem z dronami nawodnymi zostanie tymczasowo rozwiązany, gdy Rosjanie nauczą się zagłuszać częstotliwości sterowania tych dronów lub satelitów komunikacyjnych. Przy tym do tej pory się to nie udaje, żadnej ze stron.

Wnioski dla Polski – flota dronów na Bałtyk?

Doświadczenia z Morza Czarnego są niezwykle istotne dla Polski, która posiada dostęp do Bałtyku ( i praktycznie nie posiada obecnie nowoczesnej "dużej" floty). Z jednej strony, bezzałogowe łodzie bojowe mogłyby znacząco wzmocnić polskie zdolności obrony wybrzeża, oferując możliwość asymetrycznego odstraszania potencjalnego przeciwnika przy relatywnie niskich kosztach. Takie drony to nie tylko kamikadze ale tez jednostki patrolowe. Mogą także np. minować wyjścia z portów, osłaniać lądowania grup dywersyjno-rozpoznawczych.

Z drugiej strony, Polska musi rozwijać systemy obrony przed tego typu zagrożeniami, ponieważ mogą one stanowić poważne ryzyko dla infrastruktury portowej oraz żeglugi na Bałtyku. Szczególnie istotne wydaje się rozwijanie systemów wykrywania i zwalczania tego typu jednostek oraz ochrony kluczowej infrastruktury portowej. Obecnie nikt nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa żeglugi cywilnej na morzu. Pokazują to sukcesy Ukrainy na morzu Czarnym i sukcesy jemeńskich Huti na Morzu Czerwonym.

Sławomir Biliński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj