Saich z Harvarda: Chiny w rozkroku. Chcą poprzeć Putina, ale tak by nie urazić Zachodu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 marca 2022, 09:31
Chiny, Rosja
<p>Chiny Rosja</p>/Shutterstock
Władze ChRL chcą poprzeć prezydenta Rosji Władimira Putina, ale też uniknąć zrażenia do siebie Zachodu; zostawiają sobie furtkę na wypadek porażki Putina – ocenił w rozmowie z PAP dyrektor Centrum Demokratycznych Rządów i Innowacji im. Roya i Lili Ashów na Uniwersytecie Harvarda Anthony Saich.

„Pekin będzie dostosowywał swoją odpowiedź do rozwoju sytuacji. Chce wspierać Putina, ale nie zrażając do siebie całkowicie społeczności zachodniej” – ocenił Saich w odpowiedzi na pytanie o wnioski z niejednoznacznych komentarzy chińskich władz na temat rosyjskiej agresji na Ukrainę.

„Jeśli inwazja pójdzie bardzo źle i Rosja ugrzęźnie albo przywództwo Putina zostanie zakwestionowane, Pekin pozostawił sobie miejsce na odwrót poprzez twierdzenie, że od początku prosił o rozwiązanie sytuacji na drodze negocjacji” – twierdzi amerykański ekspert.

Zdaniem Saicha z powodu sankcji Chiny stają się dla Rosji coraz ważniejsze gospodarczo, podczas gdy same są w tej dziedzinie pozostają znacznie mniej uzależnione od Rosji. Pekin będzie bacznie obserwował, czy zachodnie sankcje wywrą wpływ na interesy pomiędzy chińskimi firmami a Rosją, a także – co najważniejsze – będzie analizował konsekwencje finansowe sankcji – uważa Saich.

„Globalne zaangażowanie finansowe Chin jest olbrzymie, a wszelkie kroki mogące je w przyszłości odciąć, na przykład z powodu Tajwanu, są pilnie obserwowane. Myślę, że to sprawi, iż Pekin będzie odchodził od uzależnienia od dolara, aby jego aktywa nie mogły być zablokowane przez Zachód. To nie stanie się od razu, ale Pekin będzie szukał możliwości zwiększenia rozliczeń w juanach” – ocenił amerykański ekspert.

W kontekście inwazji analitycy przypominają o wspólnym chińsko-rosyjskim oświadczeniu ogłoszonym w lutym w czasie wizyty Putina w Pekinie, gdy Rosja gromadziła wojska przy granicach Ukrainy. W dokumencie napisano, że chińsko-rosyjska przyjaźń „nie ma granic”, a obie strony formalnie sprzeciwiły się rozszerzaniu NATO. W dokumencie nie wspomniano wprost o Ukrainie.

Zdaniem Saicha nie ma dowodów, że Putin zapoznał wtedy przywódcę ChRL Xi Jinpinga z całością swoich planów wobec Ukrainy. Istnieją przesłanki sugerujące, że Pekin był zaskoczony inwazją. Jednak zawsze pozostanie podejrzenie, że Xi wiedział więcej, niż zostało ujawnione – podkreślił analityk w wywiadzie opublikowanym niedawno na stronie Centrum Ashów.

„Lutowe +wspólne oświadczenie+, które niektórzy odbierają jako manifest na rzecz Nowego Ładu Światowego, jest zasadniczo listą priorytetów Chin, wymieniającą z nazwy Tajwan. Rosji rzucono kilka kości, takich jak uznanie ich uzasadnionych obaw o bezpieczeństwo, ale bez mięsa, jakim byłoby bezpośrednie wspomnienie o Ukrainie” – powiedział analityk, oceniając to jako dowód, że Pekin jest dominującym partnerem relacji z Moskwą.

Chińskie władze nie potępiły rosyjskiej agresji na Ukrainę i sprzeciwiły się nazywaniu jej inwazją. Opowiedziały się również przeciwko sankcjom nakładanym na Rosję i wyraziły „zrozumienie” dla jej „uzasadnionych obaw” związanych z NATO. Wzywały do rozwiązania sporów na drodze dyplomacji i wyraziły ubolewanie z powodu "wybuchu konfliktu między Ukrainą a Rosją".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj