Szef MSZ Rosji: Na Białorusi są siły, które chcą sprowokować rozlew krwi. To scenariusz ukraiński

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 sierpnia 2020, 17:29
Białoruś. Demonstracje przeciwników Łukaszenki
<p>Białoruś. Demonstracje przeciwników Łukaszenki</p>/PAP/EPA
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow oświadczył w niedzielę, że na Białorusi są siły, które próbują sprowokować tam rozlew krwi i zrealizować scenariusz ukraiński. Zdaniem szefa rosyjskiej dyplomacji na Białorusi widać oznaki unormowania sytuacji.

"Widoczne są oznaki normalizacji sytuacji, które są bardzo ważne, ale też wiemy, że nie wszystkim to się podoba" - powiedział minister. Zapewnił, że "istnieją ci, którzy chcą nurt pokojowy, którym obecnie przebiega rozwój wydarzeń na Białorusi, uczynić siłowym; sprowokować krew, przekierować wszystko na scenariusz ukraiński".

Moskwa - dodał Ławrow - ma pytania dotyczące formowania Rady Koordynacyjnej opozycji białoruskiej. W szczególności, zdaniem Rosji, w skład tej Rady weszli ludzie, którzy negatywnie odnoszą się do rozwijania Państwa Związkowego Białorusi i Rosji.

Szef MSZ Rosji zarzucił kandydatce w wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłanie Cichanouskiej, że choć opuściła swój kraj, to nadal wygłasza oświadczenia polityczne, jego zdaniem "dość ostre".

Cichanouska - dodał - żąda kontynuowania strajków i protestów. Ławrow zwrócił też uwagę, że Cichanouska coraz częściej wypowiada się w języku angielskim. Jego zdaniem oznacza to, że "adresat - być może główny adresat - znajduje się na kierunku zachodnim" i że może to być próbą przekonania krajów zachodnich, by nadal zwracały uwagę na sytuację na Białorusi.

Według Rosji "nadzwyczaj perspektywiczny" jest dialog na temat reformy konstytucji Białorusi. Ławrow powiedział, że taką propozycję składał podczas swoich ostatnich spotkań w zakładach pracy prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka.

Białorusi "nie trzeba narzucać żadnych recept" - zapewnił minister. Jednocześnie powiedział, że Rosja chce być przydatna dla Białorusi.

Powtórzył, że Moskwa uważa obecną sytuację za "wewnętrzną sprawę" sąsiedniego kraju. "Nie będziemy przeciwni żadnej decyzji, jaką podejmą władze białoruskie w kwestii dialogu ze swą ludnością" - oświadczył.

"Ale kiedy Zachód mówi, że skuteczne będzie tylko pośrednictwo z udziałem krajów zachodnich, to wszyscy mają świeżo w pamięci, jak to wyglądało na Ukrainie, gdzie pośrednictwo zachodnie skutkowało tym, iż nasi partnerzy okazali się niezdolni do porozumienia" - dodał.

Szef MSZ Rosji wypowiadał się w niedzielę na młodzieżowym forum edukacyjnym. Tego dnia w Mińsku trwa marsz z udziałem co najmniej kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy wciąż protestują przeciw oficjalnym wynikom wyborów prezydenckich z 9 sierpnia br.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj