Rosja sama zaprzepaściła znaczącą część odniesionych wcześniej sukcesów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lipca 2022, 12:34
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że Rosja sama zaprzepaściła znaczącą część odniesionych wcześniej sukcesów, od skutecznych działań informacyjnych przechodząc do nieskutecznych militarnych bez wyraźnej i uzasadnionej potrzeby - pisze Witold Sokała.

Zdaniem niektórych wojna Rosji przeciwko Ukrainie zaczęła się 24 lutego. „Bzdura” – mówią inni, wskazując, że trwa ona nieprzerwanie od aneksji Krymu i powstania separatystycznych republik na wschodzie Ukrainy w 2014 r., a zmienia się tylko jej intensywność. To oczywiście prawda. Niestety wciąż mało kto dostrzega, że obie rosyjskie inwazje – tak spektakularne i krwawe – są tylko częścią szerszej wojny, którą Moskwa od lat prowadzi przeciwko całemu Zachodowi.

Mowa o wojnie, na którą (w pewnym uproszczeniu) składają się operacje polegające głównie na infiltracji ośrodków dysponujących newralgiczną wiedzą, operacje związane z wprowadzaniem korzystnych z punktu widzenia Kremla treści do zachodniej infosfery, a także te, które określa się czasem jako „propagandę czynem”, czyli niejawne wywoływanie realnych faktów i zdarzeń służących strategicznym zamiarom agresora.

Pozyskiwanie różnego rodzaju informacji niejawnych było podstawowym zadaniem służb wywiadowczych od zarania cywilizacji. Ślady takiej aktywności znajdziemy już w Starym Testamencie, a także w starożytnych pismach indyjskich czy chińskich. Rozkwit – ilościowy i jakościowy – tak pojmowanego szpiegostwa nastąpił w XIX i XX w., a wyspecjalizowane agencje czołowych antagonistów w okresie zimnej wojny zatrudniały setki tysięcy ludzi – na jawnych i niejawnych etatach – po obu stronach żelaznej kurtyny. Profesjonaliści zaczęli sobie jednak stopniowo zdawać sprawę, że wyniesienie czegoś z terenu wroga to tak naprawdę drobny sukces. O wiele więcej radości daje wniesienie tam czegoś – wywołanie pożądanych przez ich mocodawców zjawisk. Wraz z poszerzaniem się sfery jawności, obyczajem publikowania przez rządy (zwłaszcza demokratyczne, ale nie tylko) wielu informacji objętych wcześniej klauzulami tajności i supertajności, a także rozwojem internetu i pojawieniem się gigantycznych, ogólnodostępnych (także komercyjnych) baz danych znaczenie klasycznego szpiegostwa relatywnie malało. Lwią część jego zadań przejął biały wywiad, czyli fachowa analiza jawnych źródeł. Rosło natomiast znaczenie działań dywersyjnych i propagandowych – realizowanych nie tylko przez służby specjalne, ale zazwyczaj przy ich istotnym udziale.

CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj