Ogromne potrzeby Ukrainy rozbijają się o produkcyjne realia
Ukraina od wielu miesięcy konsekwentnie sygnalizuje zainteresowanie pozyskaniem zachodnich myśliwców nowej generacji. Kijów chce kupić szwedzkie Gripeny E/F produkowane przez koncern Saab oraz francuskie Rafale firmy Dassault Aviation. Z podpisanych listów intencyjnych wynika, że zamówienia będą sięgać do 150 Gripenów i do 100 Rafale.
Koszty takiego przedsięwzięcia są astronomiczne. Sam zakup maszyn to wydatek rzędu 50–60 mld euro, a ich pełna eksploatacja, serwisowanie i modernizacja przez kolejne dekady może pochłonąć nawet 100–120 mld euro. Jednak – jak podkreśla ukraiński serwis Defence Express – kluczowym ograniczeniem nie są dziś same finanse, lecz moce produkcyjne zakładów zbrojeniowych.
Z danych wynika, że nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu pierwsza eskadra fabrycznie nowych maszyn mogłaby trafić na Ukrainę dopiero w połowie lat trzydziestych, a zakończenie dostaw nastąpiłoby w latach czterdzistych.
Kolejki są ogromne. Ukraina czekałaby na myśliwce ponad dekadę
Francuski Dassault Aviation ma obecnie w portfelu zamówień rekordowe 220–250 myśliwców Rafale. Mimo że firma forsuje tempo i w 2025 roku osiągnęła poziom 26 maszyn rocznie, a docelowo planuje produkcję 36 sztuk, kolejka dla nowych klientów sięga już niemal dekady. Ostatnio powiększyła się o Indie, które chcą zakupić kolejne 114myśliwców.
Z kolei szwedzki Saab, choć zapowiada zwiększenie mocy przerobowych, musi w pierwszej kolejności dostarczyć zakontraktowane Gripeny E/F dla Szwecji, Brazylii, Tajlandii oraz Kolumbii (która w 2025 roku sfinalizowała zakup z terminem dostaw na rok 2032).
Defence Express wylicza, że przy obecnych możliwościach technologicznych, realna realizacja kontraktów dla Ukrainy mogłaby rozpocząć się dopiero w okolicach 2033–2034 roku. W przypadku Saaba, dostarczenie 150 maszyn zajęłoby kolejnych 12 lat pracy zakładów.
Dassault wypada pod tym względem nieco lepiej – przy planowanej wydajności 3 sztuk miesięcznie, sto maszyn Rafale mógłby zmontować w mniej niż cztery lata, ale dopiero po obsłużeniu obecnych klientów. Oznacza to, że gdyby Ukraina podpisała umowę dzisiaj, ostatnie Gripeny odebrałaby w 2044 roku, a Rafale w 2038 roku.
Wyścig zbrojeń wydłuża kolejkę. Kijów szuka rozwiązań
Sytuację dodatkowo komplikuje globalny wyścig zbrojeń. Choć Kanada postawiła na amerykańskie F-35, to intensywna modernizacja flot w innych regionach świata drastycznie wydłuża czas oczekiwania na konstrukcje europejskie. Kolejkę do zakładów Saaba realnie blokują nie tylko podpisane umowy, ale i wielomiliardowe przetargi w Azji – m.in. na Filipinach oraz w Tajlandii, gdzie Gripen stał się faworytem, wymuszając na producencie rezerwację mocy przerobowych. Francuzi wskazują przy tym, że problemem nie jest tylko sam montaż końcowy w halach Dassault, ale cały, napięty do granic możliwości łańcuch dostaw – od producenta silników Safran po dostawcę zaawansowanej awioniki, grupę Thales.
Dla Ukrainy, która jesienią 2025 roku dopiero podpisała listy intencyjne na setki maszyn, jedyną realną alternatywą na "już' pozostaje przejmowanie jednostek używanych. Mowa o francuskich Mirage 2000-5 oraz starszych szwedzkich Gripenach C/D. Mają one pełnić rolę pomostu technologicznego i szkoleniowego, wypełniając lukę operacyjną, zanim fabrycznie nowe odrzutowce opuszczą hale montażowe w połowie przyszłej dekady.