Budanow zapewnił, że jego kraj będzie walczył, dopóki wojska rosyjskie nie zostaną wyparte z całego terytorium Ukrainy, w tym z Krymu i innych obszarów zajętych w 2014 roku.

„Nie znam żadnych granic poza granicami z 1991 roku” – powiedział generał, mając na myśli rok uzyskania przez Ukrainę niepodległości. „Kto może zmusić Ukrainę do zamrożenia konfliktu? To jest wojna wszystkich Ukraińców i jeśli ktoś na świecie myśli, że może dyktować Ukrainie warunki, w jakich może lub nie może się bronić, to się poważnie myli” - dodał.

Reklama

Budanow powiedział również, że wojska ukraińskie pilnie potrzebują systemów rakietowych średniego i dalekiego zasięgu, artylerii dużego kalibru i samolotów uderzeniowych. „W niektórych punktach rozpoczęliśmy już kontrofensywę, ale bez tej broni będzie to bardzo trudne” – ocenił generał.

USA w ostatnich tygodniach dostarczyły Ukrainie około 90 haubic M777, a kolejne 18 jest w drodze. Administracja prezydenta Joe Bidena dotychczas niechętnie spełniała ukraińskie prośby o broń dalekiego zasięgu, taką jak wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe HIMARS. Po części wynikało to z obawy, że dostawy takiej broni mogą skłonić Kreml do eskalacji konfliktu.

Generał Budanow skomentował to następująco: „Toczymy wojnę na naszym terytorium. Jeśli ktoś uważa, że musimy mieć ograniczenia w używaniu niektórych rodzajów broni, to przypominam, że Rosja używa absolutnie wszystkich rodzajów broni, jakie posiada (...) z wyjątkiem broni jądrowej”.

"Odzyskamy wszystkie tymczasowo utracone terytoria. Dokonamy tego siłą, wyłącznie siłą, ponieważ nie ma innego sposobu" - podkreślił.

"Mamy dużą sieć agentów w Rosji. Znamy poczynania prezydenta Władimira Putina, a także wysokiej rangi rosyjskich dowódców. Wywiad USA podzielił się z nami szczegółowymi informacjami na temat planów inwazji Rosji przed rozpoczęciem wojny. Ukraina ma również szczegółowy dostęp do narad prowadzonych w Moskwie, dzięki własnym źródłom" - dodał.

"Rosja ma środki, by walczyć przynajmniej do końca roku. Ta wojna jest jednak strategiczną porażką Rosji i jej przywódcy Putina. On jest w ślepym zaułku. Nie może zatrzymać wojny i nie może jej wygrać. Nie może wygrać z obiektywnych przyczyn. A żeby ją zatrzymać, musiałby przyznać, że Rosja wcale nie jest tak silnym i wielkim państwem, jak chciał ją przedstawiać – powiedział generał.

„Jeśli wreszcie Rosjanie zdadzą sobie sprawę, że car nie jest tak wielki i potężny, będzie to krok w kierunku zniszczenia państwowości dzisiejszej Rosji” - dodał.

Budanow przyznał, że około 40 procent czołowych rosyjskich dowódców wojskowych i szefów służb wywiadowczych pochodzi z Ukrainy. Na Kremlu nie brakuje zatem szczegółowej wiedzy na temat ukraińskiego rządu, wojska i społeczeństwa - dodał.

Korespondent "Wall Street Journal" przeprowadził wywiad z generałem Budanowem w jego kijowskiej kwaterze.