"Mam zamiar wysłać moją nową propozycję do wszystkich liderów. To owoc kolektywnej pracy wszystkich liderów i ich zespołów. Wiem, że ostatnie kroki są zawsze najtrudniejsze, ale jestem przekonany, że nawet jeśli jest to trudne, nawet jeśli będzie wymagało dalszej pracy, to porozumienie jest możliwe" - powiedział w Brukseli Michel.

Według źródeł unijnych kolacja liderów rozpocznie się 90 min po tym, gdy delegacje otrzymają tekst Michela. Czas ten ma pozwolić przedstawicielom państw członkowskich zapoznać się z założeniami ponad 60-stronicowego dokumentu.

Jego główne zręby zostały wypracowane w nocy, ale w poniedziałek dalej toczyły się rozmowy w mniejszych grupach, żeby rozwiązać trudne dla niektórych państw kwestie. Premier Mateusz Morawiecki brał udział w spotkaniu z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel, prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premiera Holandii Marka Rutte, a także szefów rządów Danii, Luksemburga, Węgier i Łotwy.

Proponowany kompromis zakłada, że granty na ożywienie gospodarek mają sięgać 390 mld euro zamiast planowanych pierwotnie 500 mld euro. Takie zmniejszenie dotacji będzie oznaczało konieczność cięć np. w wydatkach na rolnictwo, politykę spójności czy transformację energetyczną, ale na razie nie wiadomo, jak będą one dokładnie wyglądały.

Reklama

Proponowany kompromis zakłada jednocześnie zmniejszenie rabatów dla głównych płatników do unijnej kasy. Dla Polski problematyczną kwestią w poniedziałek pozostawała sprawa powiązania środków unijnych z praworządnością oraz uwarunkowanie środków na transformacje energetyczną z zadeklarowaniem celu neutralności klimatycznej do 2050 r.

"Musimy uzyskać to, na co wskazujemy od samego początku, czyli brak jakiejkolwiek uznaniowości po stronie ciał unijnych, instytucji unijnych w zakresie tematu przede wszystkim praworządności" - podkreślał premier.

O ustępstwa nie będzie jednak łatwo. Premier Luksemburga Xavier Bettel, wchodząc do budynku Rady Europejskiej, mówił, że przywódcy UE mogą w ramach dążenia do kompromisu obciąć środki unijne, ale nie mogą "ciąć wartości".

Polska jest też krytycznie nastawiona do uzależnienia płatności z unijnej kasy od zobowiązania się poszczególnych krajów do celów klimatycznych na 2050 r. Morawiecki poinformował, że nie może się zgodzić, aby takie zapisy znalazły się w konkluzjach Rady Europejskiej.

Początkowo fundusz odbudowy miał się składać z 500 mld euro grantów oraz 250 mld pożyczek. Takie proporcje były od samego początku krytykowane przez Austrię, Danię, Szwecję i Holandię, które określiły się jako oszczędna czwórka. Na szczycie wspierała je również Finlandia, która także chciała wyraźnego zmniejszenia grantów.

Cały pakiet finansowy, nad którym od piątku trwają negocjacje w Brukseli, według wstępnej propozycji miał wynosić około 1,82 bln euro. Na sumę tę ma składać się fundusz odbudowy ze skutków koronakryzysu wynoszący 750 mld euro oraz budżet UE na lata 2021-2027 w wysokości 1,074 bln euro.