Parlament Europejski krytykuje Ukrainę za korupcję i łamanie umów handlowych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2021, 21:10
Ukraina, UE
<p>Ukraina, UE</p>/ShutterStock
We wtorek przy okazji debaty nad rocznym sprawozdaniem, dotyczącym realizacji umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, posłowie do Parlamentu Europejskiego niemal jednomyślnie - niezależnie od przynależności frakcyjnej - krytykowali ten kraj za korupcję i naruszanie umowy o wolnym handlu (DCFTA).

"Ukraina przeprowadziła w ciągu ostatnich lat ważne reformy. Zacięcie o to walczyła i należy ją za to pochwalić. Mimo postępu nadal mamy tam jednak do czynienia z szeroką korupcją, która ogranicza proces reform" - mówił wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis.

Wtórował mu, przemawiający w imieniu grupy socjaldemokratów, były premier RP Marek Belka: "Musimy oczekiwać pełnego wypełnienia porozumień, zwiększenia walki z korupcją, pogłębienia ochrony praw autorskich i własności intelektualnej. Powinniśmy naszych partnerów poprosić o stworzenie niezawisłego systemu sądownictwa i ograniczenia wpływów grup oligarchów".

Europoseł PiS Krzysztof Jurgiel przytoczył dane, według których w ostatnich dwóch latach spadł odsetek zrealizowanych zadań związanych z implementacją układu o stowarzyszeniu.

"Ukraina powinna zwiększyć wysiłki na rzecz zbliżenia przepisów do norm unijnych, dotyczących bezpieczeństwa żywności, a także dobrostanu zwierząt. Polska z zaniepokojeniem przyjmuje wiadomości zgłaszane przez organizacje rolnicze z sektora mleczarskiego, które sygnalizują, że władze ukraińskie zamierzają przeprowadzić dochodzenie w sprawie rosnącego importu produktów mlecznych na Ukrainę. Współpraca z Ukrainą jest korzystna dla Unii Europejskiej, ale jej reguły powinny być przestrzegane przez obie strony" - postulował.

Węgierska europosłanka Eniko Gyori z Europejskiej Partii Ludowej mówiła wprost, że Kijów posługuje się różnymi trikami, żeby obchodzić DCFTA.

"Są różne cła ochronne np. na polimery. Ukraina nazywa to inteligentnym protekcjonizmem, ale moim zdaniem jest to po prostu złamanie umowy. Oni musza zrozumieć, że dwustronne porozumienia opierają się na zaufaniu, więc trzeba ich przestrzegać" - relacjonowała.

Najostrzejszą opinię sformułował Thierry Mariani, francuski europoseł z prawicowej grupy Tożsamość i Demokracja (ID): "Ukraina jest tak naprawdę miejscem, gdzie wydatkuje się pieniądze europejskie bez jakiejkolwiek kontroli. Setki milionów euro bez niczego w zamian. Unia Europejska tylko przyczynia się do pogłębienia władzy oligarchów".

Jednym z nielicznych, którzy apelowali o wyrozumiałość wobec Kijowa, był były premier Litwy Andrius Kubilius. "Trzeba patrzeć na obie strony naszych relacji. Na Ukrainie są problemy, ale są one również po stronie unijnej. Ukraina dokonała geopolitycznego wyboru, żeby zdecydować się na demokrację. To wpłynęło też na zmiany na Białorusi. To od nas zależy, żeby stosować bardziej ambitną politykę. Mówimy tutaj o normach, o innych rzeczach, ale z punktu widzenia geopolitycznego to nie jest tak istotne" - przekonywał europoseł EPL.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj