Na francuskich uniwersytetach walka ras zastąpiła walkę klas

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 kwietnia 2021, 22:00
Na francuskich uniwersytetach walka ras zastąpiła walkę klas. Jedni widzą w tym naturalne dla lewicy upomnienie się o aktualnie najsłabszych, inni zamach na wartości Republiki.

Często prowokująca i zasłonięta hidżabem Mélanie Luce, przewodnicząca największej i najbardziej wpływowej organizacji studenckiej Union nationale des étudiants de France (UNEF), przyznała niedawno, że stowarzyszenie organizuje spotkania „niezmieszane rasowo”. Chodzi o zajęcia o dyskryminacji i rasizmie, podczas których uczestnicy dzielą się swoimi negatywnymi doświadczeniami. – Obecność białych studentów czy wykładowców przeszkadzałaby im w swobodnej wymianie myśli i wyrażaniu emocji – mówi nam jedna z uczestniczek takiego spotkania. Od kiedy sprawa wypłynęła, Mélanie Luce tłumaczy w mediach, że to tak jak na spotkaniach grup kobiet – ofiar molestowania. Czy byłyby w stanie opowiedzieć o swoich przejściach, gdyby na sali był potencjalny sprawca? I twierdzi, że nie nikt nie zakazuje białym wstępu na spotkania przeciw rasizmowi, tylko ich po prostu nie zaprasza.

Kandydaci do obrony

Informacja o kryterium rasowym wykluczającym z pewnych aktywności na uniwersytetach zelektryzowała środowisko akademickie i opinię publiczną. Minister edukacji Jean-Michel Blanquer zastanawia się nad „zmianami legislacyjnymi”, które zapobiegłyby takim spotkaniom. A konserwatywny dziennik „Le Figaro” apeluje o odcięcie UNEF od publicznego finansowania. Wszędzie powtarza się przy tym termin „islamo-lewica” (islamo-gauchisme), który nie jest nowy. Stworzył go już wiele lat temu politolog Pierre-André Taguieff, kiedy Palestyńczycy rozpoczęli drugą intifadę, a polityka Izraela wywołała falę lewicowego antysemityzmu m.in. we Francji.

Radykalizacja UNEF sprawia, że jej „starzy bojownicy” odcinają się od organizacji. Jean-Christoph Cambadélis, jeden z jej byłych przewodniczących, w ostatnich „ekscesach” widzi powrót „maoistycznych Chin Czerwonej Gwardii”, tyle że zamiast na walce klas, koncentrującej się na walce ras. Tak naprawdę UNEF podąża tą drogą od lat, jednocześnie oddalając się coraz bardziej od Partii Socjalistycznej (PS), która opowiada się za rozwiązaniami lewicowymi, ale nie radykalnymi, co sprawia, że w środowiskach studenckich raczej przegrywa wybory.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj